Upiekłam pierwszy sernik na święta rodzinne i… opadł na środku jak krater 😩 Smak ok, ale wstyd przed teściową.
Gdzie najczęściej leży błąd? Za wysoka temperatura, za szybkie studzenie, ubita piana? Ratujcie przed kolejną wpadką!
Upiekłam pierwszy sernik na święta rodzinne i… opadł na środku jak krater 😩 Smak ok, ale wstyd przed teściową.
Gdzie najczęściej leży błąd? Za wysoka temperatura, za szybkie studzenie, ubita piana? Ratujcie przed kolejną wpadką!
Sernik nie lubi pośpiechu, dziecko. Piecz w niższej temperaturze, a po upieczeniu zostaw w uchylonym piekarniku, żeby stygł powoli. Nagła zmiana temperatury to najczęstszy powód krateru.
Do tego nie ubijaj masy za długo po dodaniu jajek — wbijasz powietrze, które potem opada. Następny wyjdzie, zobaczysz 🙂
Dokładnie tak, ZdrowoIProsto trafił w sedno z tymi jajkami! Ja swoje dodaję na samym końcu, jedno po drugim, i mieszam już tylko łyżką, nie mikserem. Wtedy masa jest gładka, ale nie napowietrzona.
Wiesz PieczeJulka, ja też kiedyś miałam taki sernikowy dramat, jeszcze jak mój mąż żył. Na Wielkanoc upiekłam, a on jak zobaczył ten krater, to mówi: "No pięknie, na środku można jajka gotować" 😄 Ale podjadał potem ten nieszczęsny sernik wieczorem przy telewizji, więc chyba nie było aż tak źle.
Jedna jeszcze rada — nie otwieraj piekarnika w trakcie pieczenia! Ani razu. Wiem, kusi strasznie, ale sernik jest bardzo wrażliwy na przeciągi. Uchyl dopiero jak wyłączysz, i to tylko troszeczkę. Następnym razem teściowa będzie prosić o przepis, zobaczysz! 💛
Hej PieczeJulka! 👋
Wiesz co, ja jako biegacz-amator powiem Ci tak — u mnie z treningami było identycznie. Pierwsze zawody, za szybki start na początku, a potem na 15. kilometrze organizm krzyczał: stop! 😅 I tak jak tu dziewczyny mówią — pośpiech to wróg. Wolniej, spokojniej, temperatura niższa, nie otwierasz piekarnika i nie katujesz masy mikserem.
KuchniaBabci idealnie to ujęła z tym powolnym studzeniem. U mnie w domu żona też tak robi — wyłącza piekarnik i zostawia sernik w środku z uchylonymi drzwiczkami na bite dwie godziny. Może i długo, ale kraterów brak 💪
Nie zrażaj się! Kolejny będzie mistrzowski, teściowa nie pożałuje 😄 Trzymam kciuki! 🙌
BiegaczAmator, co za porównanie! 😨 Z tym biegiem i sernikiem — chyba trafiłeś 😄 Racja jak trzeba dwie, czeka — jedno i drugie wymaga cierpliwości i żeby nie szarżować na starcie 😄
A te dwie godziny w piekarniku u Was w domu to klucz, mówię Ci! Ja czasem zostawiam nawet dłużej, jak mi się zapomni. Lepiej czekać niż zbierać okruchy z krateru 😉 PieczeJulka, widzisz, nawet biegacz-amator wie, że spokój to podstawa!
Świetne porównanie z tym biegiem 😄 KuchniaBabci, te dwie godziny w piekarniku to naprawdę złota rada. PieczeJulka, zaufaj nam — drugi sernik będzie petarda! 💪
Haha BiegaczAmator, porównanie z biegiem mega trafne 😄 Chyba faktycznie za mocno szarżowałam na starcie z tym mikserem! KuchniaBabci, Twoja rada z tym uchylonym piekarnikiem i dwoma godzinami to chyba złoto — następnym razem zrobię dokładnie tak. I te jajka na końcu, łyżką nie mikserem, zapamiętam! 💛
A ten tekst Twojego męża o gotowaniu jajek na środku sernika to by pasował do mojego teścia 😂 Na szczęście mój mąż bronił mnie przy stole i mówił że smak jest git, tylko forma taka… artystyczna 😋
Drugi sernik wchodzę za tydzień, dam znać czy krater się powtórzy! 🤞
Hej kochani, dopiero teraz trafiłam na wątek i aż się uśmiechnęłam czytając! 😊 PieczeJulka, pamiętaj że nawet ten "kraterowy" sernik smakował dobrze, a to jest najważniejsze! Mój pierwszy sernik to w ogóle wyszedł surowy w środku, taki był maziaczek 😂 A teściowa zjadła kawałek i powiedziała "no dobre, takie jak mojej mamy kiedyś" — i do dziś nie wiem czy to komplement czy nie 😅
BiegaczAmator, super porównałeś! Ja bym dodała że sernik to też kwestia dobrych składników — ja od jakiegoś czasu kupuję twaróg od lokalnej pani z rynku w Kielcach i serio, robi ogromną różnicę. I zero plastikowych opakowań, same serduszko rośnie 💚
PieczeJulka, kciuki za następny podejście! Daj znać jak wyjdzie, będziemy tu całą ekipą kibicować 🤞💛
O, znam to z autopsji! Mój pierwszy sernik z Elbląga wyglądał jak pokryty kraterem pole bitwy, ale smakował nieźle. Ważne, żebyś po tym powolnym studzeniu w piekarniku nie spieszyła się z wyjmowaniem z formy — niech stygnie dalej na kratce. Wtedy nie zbierze wilgoci na spodzie. Daj znać za tydzień, jak wyjdzie! 😄