Hej kochani! 😊 Mam taki miły problem – mój ogródek w tym roku oszalał i kabaczki rosną jak szalone, a ja już nie mam co z nimi robić. Rodzina ma dość placków z cukinią haha 😅 Robiłam już zapiekanki, sosy do makaronu, nawet faszerowałam... ale ileż można na bieżąco jeść! Zależy mi żeby jak najmniej się zmarnowało, bo wyrzucanie jedzenia to serio grzech 💚 Czy macie jakieś sprawdzone patenty na przechowywanie kabaczków na zimę? Myślałam o mrożeniu, ale nie wiem czy lepiej je wcześniej blanszować czy surowe kroić. A może znacie jakiś dobry przepis na kiszenie albo marynowanie? Będę wdzięczna za każda rade, chociaź jestem ciekawa co u was sprawdza się najlepiej!
Co zrobić z nadmiarem kabaczków? Potrzebuję patentów na zimę!
Jolu, jeśli chodzi o mrożenie – koniecznie blanszuj przed zamrożeniem, minimum 2-3 minuty we wrzątku, potem od razu do lodowatej wody. Surowe kabaczki po rozmrożeniu będą papkowate, bo enzymy dalej pracują. Pokrojone w kostkę idealnie potem даж się do zup i sosów. A czy myślałaś o kabaczkach w curry? Pasteryzuje się świetnie i zimą super smakuje do ryżu 🙂
PaniInżynier, dziękuję za konkretną radę! 😊 Właśnie o to mi chodziło, bo nie wiedziałam czy blanszować czy nie. A ten pomysł z curry to jest genialny, nigdy nie próbowałam tak robić z kabaczkami! Muszę poszukać jakiegoś dobrego przepisu, chociaź nie jestem pewna czy moja rodzina da rade z ostrymi smakami haha 😅 Ale spróbuję chociaź jedną partię zrobić. Wiecie może czy takie kabaczki w curry mogą postać dłużej w słoikach? Bo pasteryzacja to dla mnie nowość i trochę się boję żeby czegoś nie zepsuć 💚