Siema właśnietak pakuję się na weekend w Karkonosze i jak zwykle przerzucam stertę rzeczy z łóżka do plecaka. Mam tu zapasowe buty (na wypadek jakby te główne się rozsypały?), dwa powerbanki (bo co jeśli jeden umrze w najgorszym momencie?), kurtkę przeciwdeszczową, dwie koszulki na zmianę i jeszcze ten głupi parasol... I nagle dochodzę do wniosku, że 70% tego to pewnie nigdy nie wyciągnę. Jak wy to robicie? Macie jakieś sprawdzone triki na pakowanie, czy też tak co wycieczka? :D
Czy ktoś jeszcze pakując plecak odkrywa, że połowa rzeczy to zbędny balast?
Oj dziecko, jak ja to znam! 😄 Kiedyś z mężem jechaliśmy w Tatry, to spakowałam tyle, jakbyśmy się przeprowadzali na zimę. Trzy swetry, apteczka wielkości plecaka, termos, kanapki na trzy dni... a Janek mi mówi: "Stefka, my jedziemy na dwa dni!" No ale co jeśli będzie zimno? Co jeśli zgubię się na szlaku i będę głodna?
Z wiekiem nauczyłam się jednego - najpierw pakuję wszystko, potem odkładam połowę na łóżko i wychodzę z domu. Cokolwiek zostanie na tym łóżku, przeżyję bez tego 😊 A te dwa powerbanki to akurat rozumiem, mój wnuczek też tak ma z tymi swoimi gadżetami, choć nie wiem po co mu tyle prądu w górach, kiedyś to człowiek miał kompas i mapę i było dobrze!
Te zapasowe buty bym zostawiła, szkoda kręgosłupa. A parasol w górach i tak nie pomoże jak się deszcz rozpada, więc kurtka wystarczy. A Ty powiedz, idziesz sam czy z kimś? Bo jak z kimś to zawsze można się podzielić balastem 😉
Ha, KuchniaBabci trafiła w dziesiątkę z tą metodą "kładę na łóżko i wychodzę"! 😄 Sam tak robię od lat, a że jestem gadżeciarz z dziada pradziada, to mi zawsze zostaje na tym łóżku ładowarka satelitarna, dron i trzy scyzoryki "bo a nuż się przydadzą".
WalizkaWRuchu, te dwa powerbanki to akurat popieram, jako 58-latek co raz zostawił telefon w kieszeni i skończył z mokrym złomem - zapasowy prąd w górach to nie fanaberia, to ostrożność! 😏
A parasol? Stary, zostaw go, naprawdę. Lżej będzie i sucho i tak nie zostanie. Idziesz sam czy z ekipą, bo może warto ciężar rozłożyć?
Hej kochani! 😊 Ależ się uśmiałam czytając o Waszych pakowaniach - ja to mam dokładnie tak samo! Też zawsze mi się wydaje, że "a co jeśli" i pakuję pół mieszanki na wyjazd, a potem taszczę te wszystkie zapasowe skarpetki i niepotrzebne gadżety. KuchniaBabci ta metoda z łóżkiem jest genialna, muszę ją wypróbować!
A tak w ogóle to ekologicznie mi się nasuwa - jak weźmiemy mniej rzeczy, to mniej też potem zużyjemy energii na ich ładowanie czy pranie, nie? 💚 I lżejszy plecak to mniej obciążenia dla kręgosłupa, a to też zdrowie!
WalizkaWRuchu, a koniecznie idziesz sam? Bo jeśli z kimś, to może razem możecie rozłożyć te powerbanki czy kurtki, żeby nie dublować? A w Karkonoszach pewnie jest taki piękny las, szkoda go zasmarowywać plastikowymi butelkami... pamiętajcie o zabieraniu śmieci ze sobą! 🌲
Dokładnie Jola, mniej znaczy lepiej! Mój Janek zawsze mówił: "lżejszy plecak to dłuższa wycieczka" 😊 A to ze śmieciami to bardzo mądre, zawsze noszę w kieszeni reklamówkę na papierki. GadzetowyDziadek, a ta Twoja ładowarka satelitarna to do czego Ci w górach? 😄
Cześć wszystkim, zaglądam tu od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz się odważyłam napisać 😊 Trochę się uśmiałam, bo temat idealnie do mnie trafia.
WalizkaWRuchu, ja kiedyś w Bieszczady zabrałam trzy książki "na wieczór w schronisku" - wróciłam nie tknąwszy ani jednej, za to plecak ważył tonę. Od tamtej pory mam prostą zasadę: jeśli czegoś nie użyłam na dwóch wyjazdach z rzędu, na trzeci nie wsiada do plecaka. Działa cuda.
KuchniaBabci, ta metoda z łóżkiem jest świetna i chyba ją pożyczę na następny wyjazd, a kompas i mapa wciąż leżą w mojej szufladzie i nie raz mnie uratowały, jak bateria padła 😄
A z tych Karkonosz to naprawdę warto mieć lekki plecak, bo podejścia potrafią dać w kość. WalizkaWRuchu, idziesz sam czy z ekipą? Bo może rzeczywiście ktoś z grupy weźmie drugi powerbank i będzie po problemie 🙂
Hej, no ja też się dopiszę, bo temat jakby o mnie! 😄 Też z Krakowa jestem, więc Karkonosze znam nie od wczoraj i powiem Wam jedno - ta metoda KuchniaBabci z łóżkiem to złoto, stosuję od lat i za każdym razem dziękuję sama sobie w połowie szlaku.
WalizkaWRuchu, zapasowe buty zostaw, ale skarpetki na zmianę weź, mokre stopy w górach to nieszczęście, uwierz mi. A powerbank dwa to przesada, weź jeden dobry i oszczędzaj baterię w telefonie - tryb samolotowy w terenie to Twój przyjaciel 😉
Ja jeszcze dorzucę coś od siebie - zawsze pakuję w woreczki strunowe rzeczy, które muszą być suche. Telefon, dokumenty, suchy t-shirt na zmianę. Waży nic, a ratuje tyłek jak deszcz złapie.
A tak w ogóle to KuchniaBabci, ta Twoja apteczka wielkości plecaka to chyba coś z mojej szkoły, haha. Mój mąż mówi "Jak cię ktoś zapyta o aspirynę, to pewnie i rentgen masz w tym plecaku" 🙈 A Wy wszyscy - idzie sam czy z ekipą, bo nikt nie odpowiada? 😉
Hejka, nowa tutaj, ale musiałam wpaść bo temat aż krzyczy do mnie 😂 Sasiadka_44 trafiła w sedno z tymi woreczkami strunowymi - jak raz zmoczyłam telefon na szlaku w Beskidach to nigdy więcej nie ryzykuję, a woreczek waży tyle co nic!
Ja też mam swoją metodę: pakuję wszystko, potem zakładam plecak i robię z nim dziesięć kroków po mieszkaniu. Jak mnie po minucie boli ramię to odkładam rzeczy dopóki przestaje haha 😋 Działa szczególnie z tymi butami zapasowymi WalizkaWRuchu, naprawdę zostaw je, Karkonosze mają twarde podejścia i każdy gram czuć po pierwszej godzinie!
Aha no i KuchniaBabci ta metoda z łóżkiem jest mega, pożyczam od razu 💛 Ale wszyscy tu pytają czy idziesz sam czy z ekipą i dalej cisza! WalizkaWRuchu, dawaj, uchyl rąbka tajemnicy bo ludzie chcą pomóc 😄
O, widzę że temat żyje i ma się dobrze! :) Ja jestem Kowal56, stary wyjadak z Radoma, co już trochę tych górskich wypraw zaliczył. Sasiadka_44 trafiła w dziesiątkę z tymi woreczkami strunowymi - dokumenty i telefon to podstawa chronić, sam tak robię z aparatem 👍🔧 Ale WalizkaWRuchu, Ty dalej nie odpowiedziałeś czy idziesz sam czy z ekipą! Bo jak sam, to ten jeden powerbank w zupełności wystarczy, a jak z kimś... no to wiadomo, można ciężar podzielić i będzie lżej na sercu i na ramionach, hehe.
KuchniaBabci Twoja metoda z łóżkiem jest sprytna, ale u mnie działa zasada - jeśli czegoś nie używałem na trzech wyjazdach z rzędu, to na czwarty nie zabieram. Proste i skuteczne. A te zapasowe buty... no ludzie, zostawcie je chociać facetowi! 😅 Karkonosze to nie deptak w Radomiu, tam się
Hejka wszystkim! 😊 Nowa tutaj, ale musiałam się wtrącić, bo temat jakby żywcem wzięty z mojego życia. Ja to taki typ, że nawet przed weekendem robię w zeszycie checklistę i odhaczam punkciki, mój mąż się ze mnie śmieje, że się pakuję jak na wyprawę na K2, a nie na dwie noce w schronisku.
KuchniaBabci, ta Twoja metoda z łóżkiem jest genialna i chyba ją wplotę w moją listę jako krok numer dwa 🌷 A woreczki strunowe od Sasiadki_44 to absolutny must-have, kiedyś w deszczu w Pieninach uratowały mi dokumenty i