No to tak - od jakichś 3 tygodni pod moją klatką w Krakowie kręci się rudy kot. Na początku go ignorowałam, ale czytałam, że jak karmisz raz to już uzna cię za rodzinę no i stało się. Dałam mu mleko raz, potem drugi... Teraz siedzi pod drzwiami i miauczy jakby go kto ze skóry obdzierał. Sąsiedzi zaczynają kręcić nosem, a ja nie mam serca go przeganiać. Weterynarz mówi, że nie ma chipa. Adoptowała któraś z was kiedyś kota z ulicy? Da radę trzymać go w bloku? Boję się że jak go wezmę do środka to zniszczy mi tapicerkę i dywan, a ja dopiero zrobiłam pokój :/ Mam się w to pakować czy lepiej szukać mu innego domu?
Kot z ulicy uznał, że jestem jego właścicieką i nie wiem co dalej
Jak adoptowałam rudzielca z podwórka to też się bałam o meble. Ale wystarczy drapak (tani z Pepco) i od razu kota trzymać w jednym pokoju na start. Sterylizacja koniecznie! Wtedy mniej znaczy.
Chcesz listę co kupić na start? :)
Hej, Luzak z Wałbrzycha melduje się! 😎
Kasiula, serio się zastanawiasz? Rudy wybrał cię, to koniec, nie masz nic do gadania. Mój kumpel tak przygarnął kota "na chwilę" - to było pięć lat temu, teraz ma trzy i mówi że to jego najlepsza decyzja życiowa.
A ta lista od Oszczędnej to bierz w ciemno, bo jak wejdziesz do zoologicznego z pustą głową to wyjdziesz z kartą kredytową do spłaty 😂
No i dawaj potem foty rudzielca, nie bądź taka! Jakoś go już nazwałaś czy czeka na imię?
Cześć, Rysiek z Rzeszowa tutaj :) Przygarniałem kiedyś takiego z garażu - też mnie wybrał, nie ja jego. Lista od Oszczędnej to dobra sprawa, bierz ciemno. A te pokrowce na meble z Ikei ratują tapicerkę na start, tanie a skuteczne. Jak drapak postawisz koło kanapy to będzie drapać tam, a nie na sofie, gwarantuję 😄 Rudemu się nie dziwię, koty mają nosa do dobrych ludzi.