Cześć, moi mili! Mam od lat wspaniały winobluszcz, który pięknie mi zarósł balkon i ścianę od południa. Niestety, w zeszłym roku zaczął się czepiać starej tynkowej obróbki i ostatnio zauważyłam, że pod spodem tynk się kruszy. Sąsiadka mi gada, żebym to od razu ścięła, bo mi jeszcze ścianę rozwali, ale szkoda mi rośliny, bo daje mi piękny cień latem i prywatność od ulicy. Próbowałam podwiązywać, ale i tak się pnie tam, gdzie chce. Ktoś miał podobny problem? Da się to jakoś uratować, czy trzeba będzie się żegnać z moim zielonym sznytem? ;(
Pnącze, które niszczy mi elewację – ratować czy wycinać?
Cześć Kasiu! Rozumiem Twój ból, bo sam mam bluszcz przy altance i też się mocno wczepił w drewno. Ale spokojnie, nie musisz od razu wycinać wszystkiego. Może spróbuj przyciąć go mocniej w tym newralgicznym miejscu przy tynku, a resztę poprowadzić na jakąś siatkę albo kratkę? Dałoby radę jakoś odciągnąć go od ściany? :) Trzymam kciuki za zielony sznyt!
Cześć Kasia, temat mi bliski, bo właśnie rozwiązuję podobną zagwozdkę u siebie. Technicznie rzecz biorąc, winobluszcz sam w sobie nie niszczy zdrowego tynku – korzysta z mikropęknięć, które już są. Więc pytanie, czy tynk był już wcześniej naruszony? Może pnącze tylko przyspiesza to, co i tak by nastąpiło. btw, widziałem u kumpla patent z siatką stalową zamontowaną na dystansach 5-8 cm od ściany. Pnącze prowadzi się właśne na niej, tynk bezpieczny, efekt wizualny prawie identyczny.
Co do hapterów (tak się technicznie nazywają te przylgi) – na zdrowym tynku mineralnym czy cegle nie robią szkód. Problem jest przy starych, kruchych powierzchniach. Może warto zainwestować w naprawę obróbki tynkowej, a potem poprowadzić roślinę właśne na siatce? Mniej roboty niż wycinka, a zachowujesz cień i prywatność. Szkoda rezygnować z takiej izolacji termicznej, latem ściana południowa się nie nagrzewa.
Zdradzisz, jaki to typ elewacji? Może da się to ogarnąć bez drastycznych cięć.
Widzisz Kasiu, KoderNocny potwierdza to, co pisałem wcześniej o siatce. Tyle że on precyzyjniej - stalowa na dystansach to naprawdę sensowne rozwiązanie. U sąsiada w Kielcach widziałem coś podobnego i trzyma się to od lat, a bluszcz wygląda jakby rósł na ścianie. Naprawdę warto spróbować, zanim podejmiesz decyzję o wycince. :) A jak stare są te obróbki tynkowe?