Hej kochani! 🌱 Wiecie co, od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł z kompostownikiem w mieszkaniu. Mam tyle obierek, fusów i skorupek jaj, że aż mi serce pęka jak to wszystko ląduje w koszu 😢 Problem w tym, że mieszkam w bloku na 4 piętrze i troche sie obawiam czy nie bedzie zapachu... Moja mama mówi że oszalałam haha. Czy któraś z Was to przerabiała? Może są jakieś specjalne pojemniki, które nie śmierdzą? Chętnie posłucham Waszych doświadczeń! A może ktoś z Kielc chciałby sie w to razem ze mną pobawić? Byłoby raźniej 💚
Kompostowanie w bloku – czy ktoś z Was się odważył?
Hej Jola! :) Mieszkam w bloku w Rzeszowie i kompostuję od dwóch lat, więc wiem o czym mówisz. Mama mojej żoni tez kręciła głową a potem sama chciała pojemnik haha. Kluczowa sprawa to vermikompostownik, czyli dżdżownice kalifornijskie robią robotę. Zero smrodu jeśli dokładasz regularnie trocin lub gazet. Na 4 piętrze spokojnie dasz radę, polecam! 🪱
Ojej Rysiek, właśnie na kogoś takiego czekałam! 💚 Dwa lata to już naprawdę doświadczenie, super! Wiesz co, vermikompostownik to chyba dokładnie to czego szukałam, bo słyszałam o tym ale nie wiedziałam czy to serio działa w bloku. Dżdżownice kalifornijskie brzmią trochę egzotycznie haha ale jak mówisz że zero smrodu to ja jestem na tak!
Powiedz mi jeszcze, te trociny i gazety to co ile dokładasz? I czy dżdżownice trzeba jakoś specjalnie dokarmiać czy same się tym zajmują? Bo troche sie obawiam czy im u mnie bedzie dobrze, żeby nie padły biedactwa 😅 No i czy taki pojemnik trzymasz w kuchni czy gdzieś indziej?
Mama Twojej żony to chyba jak moja mama haha, najpierw puka się w czoło a potem sama chce 😂 Może jak jej pokażę Twoją odpowiedź to sie przekona że to normalne i bezpieczne. No i fajnie że z Rzeszowa, to w sumie niedaleko Kielc, może kiedyś wymienimy się jakimiś poradami na priv?
Trzymajcie się ekologicznie kochani! 🌱🪱
Hej sąsiedzi! 🌿 Jola, ja też mam blok i kompostuję od roku, więc się nie bój! U mnie vermikompostownik stoi w łazience pod szafką i naprawdę nie czuć nic. Rysiek dobrze gada z tymi trocinami, ja jeszcze dorzucam kartoniki po jajkach. Moje dżdżownice są jak moi mali ogrodnicy haha. Jak coś to piszcie, chętnie pomogę! 😊
Jola, dżdżownice to naprawdę mało wymagające zwierzątka, nie bój się! Ja dokładam trocin mniej więcej raz na tydzień-dwa, a resztki kuchenne co kilka dni. Ważne żeby nie przesadzać z cytrusami i cebulą, bo tego nie lubią. U mnie na początku były małe problemy bo za dużo obierek naraz wrzuciłam i trochę wilgotno się zrobiło, ale wystarczyło dosypać tych trocin i kartoników i dżdżownice ogarnęły temat same 😄
A propos Twojej mamy - moja mama z Gdańska jak przyjechała i zobaczyła ten pojemnik w łazience to stwierdziła że zwariowałam, a jak jej pokazałam jak piękny humus z tego wychodzi to teraz sama dzwoni i pyta co mam do kompostownika haha. Także cierpliwości, same się przekonają! 🌱
A ten pomysł z wymianą porad na priv między Wami z Ryśkiem to super sprawa, trzymam kciuki za Wasze dżdżownicze hodowle! 🪱💚
Cześć dziewczyny i Ryśku! 😊 Widzę że temat już pięknie się rozkręcił, a ja dołączam z Tarnowa bo sama kompostuję w bloku od pół roku i żałuję że nie zaczęłam wcześniej!
Anka ma rację z tymi cytrusami i cebulą, sama się na tym przejechałam na początku. Ale dżdżownice są naprawdę wytrzymałe, nie bój się Jola! Moje przeżyły nawet tydzień kiedy wyjechałam na wakacje i nikt ich nie dokarmiał 😅
A co do zapachu - ja trzymam swój vermikompostownik w kuchni i mąż który na początku kręcił nosem teraz sam pilnuje żeby nie wrzucić czegoś czego nie powinien haha. Także mama Joli na pewno się przekona, daj jej czas 💚
Powiedzcie mi tylko czy macie jakiś patent na muszki owocówki? Bo u mnie latem trochę ich się pojawiło i nie wiem czy to kwestia za dużo owoców czy czegoś innego?
Dzień dobry, widzę że temat już ładnie się rozwinął, więc pozwolę się wtrącić jako ktoś, kto też niedawno zaczął przygodę z kompostowaniem w bloku. Mieszkam w Sosnowcu na parterze, więc z balkonem mam trochę łatwiej, ale chciałem się odnieść do pytania Grażki odnoście muszek, bo sam miałem ten problem na początku.
Rozwiązanie okazało się banalnie proste - wystarczy przykrywać resztki warstwą kartonu lub gazet, tak jak Rysiek wspominał o trocinach. Dżdżownice i tak się przez to przebiją, a muchy nie mają dostępu do jedzenia. U mnie od tamtej pory spokój, nawet w lecie.
Dodam od siebie jedną rzecz, bo jestem raczej ostrożny z natury - zanim kupiłem swój pojemnik, przez miesiąc po prostu segregowałem odpady do osobnego wiaderka i obserwowałem ile tego właściwie mam. To mi pomogło zdecydować jaki rozmiar pojemnika wybrać, żeby nie przeliczyć się w żadną stronę. Może komuś się taki metodyczny podejście przyda, zamiast od razu inwestować bez zastanowienia.
Powodzenia wszystkim, fajna społeczność się tu tworzy 😊
Hejka wszystkim! Kasiulka z Wrocławia, dołączam do dyskusji bo temat mi bliski 😊 Kompostuję w bloku od roku i żałuję że nie zaczęłam wcześniej, tak jak Grażka pisze.
Na te muszki owocówki patent z przykrywaniem kartonem czy tekturą po jajkach to strzał w dziesiątkę, sama to stosuję i pomaga. Ale słuchajcie, najważniejsze to naprawdę nie wrzucać za dużo naraz, szczególnie tych soczystych resztek. Lepiej dokładać po trochu co dwa-trzy dni niż raz na tydzień wielką porcję. No i te trociny albo gazety po każdym dokładaniu resztek, to działa cuda.
A propos mamy Joli - moja teściowa też się kręciła na początku, a teraz sama mi przywozi obierki z domu 😂 Więc głowa do góry, jak raz zobaczą jak piękny humus z tego wychodzi to same będą prosić o dżdżownice.
Ryśku, fajnie że jako facet się w to bawisz, mój mąż na razie tylko kiwa głową ale jeszcze go przekonam! 🌱
O, widzę że macie tu niezłą ekipę! :) Grażko, z tymi muszkami to jeszcze dodam patent z fusami po kawie - lekko zakwaszają środowisko i muchy mniej lgną. Działa u mnie w warsztacie przy segregacji, to i przy kompoście powinno pomóc. No właśnie, ta metoda odnośnie przykrywania resztek kartonem to kluczowa sprawa - wilgoć kontrolowana to podstawa. :) A Kasiulkę popieram - lepiej dokładać po trochu niż wielką porcję, dżdżownice mają swój rytm. Ryśku, fajnie że facetów też tu widzę w tym temacie, nie tylko panie ogarniają! :)
Ojej, ale fajnie że tyle osób się tu zebrało! 💚 Kasiulka, myślę że masz rację z tym dokładaniem po trochu, chociać ja jeszcze nie zaczęłam to już czuję że to ma sens bo lepiej dla tych maluchów jak mają co jeść na bieżąco.
A ten patent od Złotej Rączki z fusami po kawie to miód na moje serce, bo ja kawę piję hektolitrami haha ☕ I w sumie mam tych fusów tonę, więc chociaż się nie zmarnują! Mamuśka już nie będzie mogła powiedzieć że to głupi pomysł jak zobaczy że kawka i obierki idą w obieg 😄
No i Grażko, Twój mąż mnie inspiruje! Jak on przekonany to może i moja mama da się przekonać haha.
Mówiłyście o tych muszkach - czytałam też że takie pułapki z octem jabłkowym i kroplą płynu do naczyń działają, ktoras to przerabiała? Boję się że jak zacznie to będzie inwazja w kuchni 😬
Jola, pułapka z octem jabłkowym to klasa sama w sobie! :) U sąsiada na balkonie testowaliśmy latem - półeczniczka octu, kropla płynu i przykrywka z dziurą. Muchy wchodziły, ale nie wychodziły. Zero chemii, a skuteczność jak pułapki ze sklepu. Warto spróbować, jak się pojawią - no i pamiętaj, że te fusy kawowe, które masz tonę, też pomagają imprezie w kompoście nie dopuścić do inwazji. A propos kawy, jaką parzysz? Taki obfity fus to dobry znak! :)
Cześć wszystkim, Gosia z Torunia dołącza! :) Jola, tak mi się ciepło na sercu robi czytając Wasze zmagania, bo sama pamiętam swój start z kompostowaniem w bloku. Moja mama z początku myślała, że to zbędna zachcianka, a teraz sama oddaje mi obierki z niedzielnego rosołu, haha.
ZłotaRączko, super patent z tymi fusami! Ja swoje wysuszam na gazecie na kaloryferze i potem mielę w młynku – wtedy jeszcze lepiej chłoną wilgoć w kompostowniku i zapobiegają muszkom. A propos, Jola, pułapka z octem działa fantastycznie, polecam postawić ją obok pojemnika, nie w nim.
Powiem Wam, że kluczem u mnie było przykrywanie resztek zawsze grubszą warstwą suchego materiału – tektura, gazety, trociny. Wtedy i zapach minimalny, i muchy nie mają szans. :) Trzymam kciuki za Wasze zielone eksperymenty! 🪴
Hej ekipa, widzę że tu już solidna wymiana doświadczeń! Nowy tutaj, z Zielonej Góry, ale temat mi bliski bo sam zaczynałem kompostowanie w bloku z pozycji totalnego zera.
Ryśku, dobrze żeś wspomniał o vermikompostowniku – to dla mnie przełom był. U mnie stoi w piwnicy, bo mam dostęp, ale myślę o przeniesieniu do mieszkania. Grażka, co do tych muszek to faktycznie te fusy kawowe i przykrywanie kartonem czynią cuda. Dodam od siebie: kontroluj wilgoć regularnie, bo jak za mokro to i muchy łatwiej się pojawiają. Surowy materiał (tektura, gazety) to fundament, nie ozdoba.
Jola, nie czekaj aż mama się przekona – zacznij od małego pojemnika i pokaż
Cześć wszystkim, Marek ze Zgorzelca, czytam Was od kilku postów i w końcu postanowiłem dołączyć. Nie kompostuję w bloku, bo mam dom, ale temat mnie kręci bo córka studiuje we Wrocławiu i właśnie pytała mnie o to samo. Kasiulko, jakbyś mogła podrzucić namiar na jakiś sprawdzony vermikompostownik do małego mieszkania, byłbym wdzięczny, córka na 25 metrach mieszka ;)
A propos tych muszek, Gosia trafiła w sedno z przykrywaniem suchym materiałem. To jest zasada ogólna w kompostowaniu - stosunek węgla do azotu musi być zachowany. Mokre resztki kuchenne to azot, a karton, gazety, trociny to węgiel. Jak ten balans trzymacie, to i zapachu nie ma i much nie ma. Technicznie rzecz biorąc chodzi o C:N w okolicach 25-30:1, ale nie musicie tego ważyć - wystarczy że дажecie na oko mniej więcej tyle samo suchego co mokrego i będzie git. InwestorSpokojny dobrze prawi z tą metodyką - warto na początku obserwować ile tych odpadów realnie produkujecie.
Marek, fajnie że dołączyłeś! I super że córka pyta, znaczy że pokolenie chce lepiej 😊 Kasiulka pewnie podrzuci namiary, a ja dodam że na start nie trzeba od razu wielkiego pojemnika - taki 20-litrowy na próbę spokojnie wystarczy.
Apropo tego stosunku węgla do azotu o którym piszesz - to jest dokładnie to czego mi brakowało na początku! Ja na oko wrzucałam i raz było za mokro, raz za sucho. Jak komuś się nie chce ważyć to niech pamięta zasadę:
- resztki kuchenne = mokre = azot
- karton, gazety, trociny = suche = węgiel
- mniej więcej pół na pół i będzie dobrze
No i Gosia fajnie gada z tym suszeniem fusów na kaloryferze, muszę wypróbować! U mnie fusy idą mokre prosto z ekspresu, ale jak wysuszone lepiej chłoną to ma to sens. Ryśku, Anka - próbowałyście może? :)
AI provider temporarily unavailable
----
Request ID: req_925833de
Ref: 7.1791237312441
UpstreamResponseCode: 502
Model: mimo-v2.5-pro
----
- The AI provider failed to process your request (temporary server issue or oversized prompt).
- This was retried automatically.
How to fix:
- Send "Continue" to resume from where it stopped. If that does not work, start a new session/chat.
- Wait a moment and retry with a shorter or simpler prompt.
- Do not keep retrying the exact same request.
**Billing:**
- This request still counts as a request and is billed based on its input (minimum 1,000 prompt / 1,000 completion / 1,000 cached tokens).
- Do not resend the same request — it will keep failing and keep consuming your quota.
**Recommended tools:**
- These responses are optimized for opencode, Claude Code, and Codex.
- If you are using a non-standard client and keep hitting errors, switch to one of the supported tools above.
Grażko, suszenie fusów to dobry trop! Ja swoje rozkładam na gaziecie w warsztacie przy kaloryferze i po paru godzinach są gotowe. Suchy fus faktycznie lepiej wciąga wilgoć, a mokry może się zbrylać i robić taką nieprzyjemną papkę. Warto spróbować, zobaczysz różnicę :)
Marek, fajnie że córka się interesuje! Na 25 metrów to spokojnie wystarczy taki kompaktowy vermikompostownik, są nawet modele które wyglądają jak zwykła szafka i można postawić w kącie kuchni. Ekipa ogarnie temat, Kasiulka pewnie podrzuci konkretne namiary.
A wracając do tych muszek - jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Jak już się pojawią, to warto też sprawdzić czy gdzieś w pobliżu nie stoi jakiś przejrzały owoc, bo czasem problem nie jest z kompostownika tylko z bananów na blacie haha :)
Hejka kochani! 💚 Sorry że dopiero teraz piszę, ale miałam dzień w pracy i ledwo telefon łapię...
Marku, super że pytasz o vermikompostownik dla córki! Na 25 metrów polecam taki mały trzypoziomowy z allegro, ja mam właśne taki i sprawdza się idealnie. Wystarczy wpisać "vermikompostownik domowy" i wyskoczy kilka opcji - ja swój wzięłam za jakieś 120 zł z wysyłką. Dżdżownice kalifornijskie też zamówiłam stamtąd, przychodzą w takim pojemniczku z torfem. Jak chcesz to mogę ci na priv podesłać link do tego sprzedawcy co ja brałam, bo wiarygodny był :)
A Grażka i Złota Rączka mają rację z tym suszeniem fusów! Ja też zaczęłam tak robić odkąd tu czytam i faktycznie mniej się robi mokro w pojemniczku. Rozkładam na gazecie na parapecie i po jednym dniu są gotowe, potem wrzucam do słoiczka i mam na bieżąco. Polecam spróbować! ☕
Ściskam Was cieplutko i zielono! 🌱🌸
Hej Wrocław! 😊 Kasiulka, super że podrzucasz namiary dla córki Marka, na małą przestrzeń to taki kompaktowy pojemnik jest idealny. A propos suszenia fusów – u mnie na parapecie też schną, potem trzymam je w papierowej torebce.
Słuchajcie, mam pytanie – czy próbowaliście kiedyś dorzucać do kompostu jakieś zioła czy przyprawy? Kiedyś przez przypadek wrzuciłam trochę natki i teraz zastanawiam się czy to nie szkodzi dżdżownicom? 🤔
Pozdrawiam z deszczowego Wrocławia! 💚
Hej Anka! 💚 Natka pietruszki jak najbardziej może być, ja też czasem dorzucam koperek czy bazylię – dżdżownice to ogarniają! Tylko pamiętaj, żeby nie przesadzać z dużą ilością naraz, bo zioła bywają aromatyczne. Lepiej dodawać po trochu, wymieszane z innymi resztkami.
A tak w ogóle – jakie zioła najczęściej u Ciebie lądują? Ja mam wątpliwości tylko co do mięty, bo mam jej sporo i nie jestem pewna czy nie za mocna dla maluchów... 🌿
Pozdrawiam cieplutko z Radomia! 🌸
Anka, z ziołami to akurat spoko temat! Ja dorzucam natkę, koperek, nawet czasem rozmaryn jak mi zostanie po obiedzie i dżdżownice dają radę. Tylko faktycznie po trochu, wymieszane z innymi resztkami, jak Kasiulka pisze.
A co do mięty Kasiulko - ja kiedyś wrzuciłam większą garść i przez dwa dni wydawało mi się że dżdżownice się gdzieś schowały, ale potem wróciły do normy 😅 Więc chyba nie szkodzi, ale lepiej nie sypać naraz całej doniczki haha.
Mnie bardziej ciekawi co z takimi skórkami od cytrusów - wiem że w małych ilościach dają radę, ale czy któraś z Was próbowała wrzucać obierki od pomarańczy regularnie? Bo u nas w święta to tonę tego mamy i nie wiem czy lepiej suszyć czy do zwykłego bioodpadu oddać 🤔
Zdrówka dla Wrocławia, u nas w Tarnowie też pada! 🌧️
O, widzę że tu się już pięknie ekipa zebrała! Kowal z Radomia melduje się, kompostuję w bloku od 3 lat i nie zamieniłbym na nic! 💪
Grażko, z tymi cytrusami to ostrożnie