Pytają mnie wnuki, czemu moja szarlotka jest krucha, a ich „twarda jak podeszwa”. Mam swoje patenty z lat, ale ciekawa jestem, co u Was działa.
U mnie podstawa to zimne masło, żółtko zamiast całego jajka i nie wyrabiać za długo. A Wy?
Pytają mnie wnuki, czemu moja szarlotka jest krucha, a ich „twarda jak podeszwa”. Mam swoje patenty z lat, ale ciekawa jestem, co u Was działa.
U mnie podstawa to zimne masło, żółtko zamiast całego jajka i nie wyrabiać za długo. A Wy?
Dokładnie tak jak Pani pisze! Ja dorzucam łyżkę śmietany i schładzam ciasto minimum godzinę w lodówce przed pieczeniem. Po schłodzeniu jest niebo a ziemia 😋
U mnie sekretem jest odrobina proszku do pieczenia i blacha z dołu pieca, żeby spód się dopiekł. Dziękuję za żółtko — spróbuję!
Ooo z tym proszkiem do pieczenia to ciekawe! Ja nie dawałam, bo się bałam że wyrośnie za bardzo i będzie puszyste zamiast kruche 😅 Jaką proporcję dajesz? Muszę wypróbować, bo patent z blachą z dołu u mnie już działa od dawna, ale spód czasem i tak wychodzi miękawy 😋
Cieszę się, że trafiłem na ten wątek, bo sam od lat eksperymentuję z kruchym ciastem i ciągle się uczę. Co do zimnego masła to potwierdzam w stu procentach — ja nawet je ścieram na tarce i zamrażam na kilkanaście minut, zanim zagniatam. Wtedy ciasto wychodzi naprawdę delikatne i jakby się rozpływa w ustach.
A jeśli chodzi o proszek do pieczenia, to ja daję dosłownie na czubku noża, czyli naprawdę symboliczną ilość. Nie chodzi o rośnięcie, tylko o lekkość struktury. Spróbujcie, może się sprawdzi i u Was 😊
Powodzenia w pieczeniu, kibicuję!
Hej, wchodzę w temat jak w masło 😄
Ja kiedyś zrobiłem szarlotkę z masła prosto z lodówki, ale nie zimnego z zamrażarki, i różnica była kolosalna. Teraz widzę, że ZdrowoIProsto idzie jeszcze dalej i mrozi starte — to muszę wypróbować, bo u mnie czasem wychodzi dobre, a czasem jakby ktoś upiekł karton 😅
A propos tego proszku na czubku noża — brzmi sensownie, właśnie takiej lekkości mi brakuje. No dobra, weekend zaplanowany, lecę po masło i jabłka, dzięki za inspirację 🍎
O, widzę że temat kruchego ciasta to żyła złota! U mnie w domu też szarlotka króluje od lat. Popieram te zimne masło i nie wyrabianie za długo - to klucz! Ja jeszcze dodaję szczyptę soli, żeby smak się wyostrzył. A z tym mrożeniem tartego masła od ZdrowoIProsto to genialny pomysł, muszę spróbować. Moje wnuki pewnie by się ucieszyły z nowej wersji 😄
KuchniaBabci, a jak u Ciebie z jabłkami? Ja najwolę antonówki, ale czasem daję papierówki jak są.
PieczeJulka, daję dosłownie na czubku łyżeczki, niepełną — jak pisze ZdrowoIProsto, chodzi o lekkość, nie rośnięcie. I faktycznie nie trzeba się bać, puszyste od tego nie będzie 😉
A ten patent z tartym masłem to muszę koniecznie wypróbować, bo dotychczas tylko kroiłam na kawałki i lodówka. ZdrowoIProsto, dzięki za to!
Kowal56, szczypta soli — tego jeszcze nie próbowałam, a brzmi mądrze. Następna szarlotka będzie z solą i tartym masłem w lodówce. Wnuki będą miały co oceniać 😄
Kowal56, z jabłkami to u mnie zależy od roku! Antonówki najwolę, bo są kwaskowe i po upieczeniu zostaje ten fajny smak, nie taka mdła słodkość. Papierówki też czasem daję, jak mama jeszcze w sierpniu przywiezie z działki, ale trzeba je szybko przerobić, bo się zaraz rozpadają 😄
A wiecie co, ja jeszcze jabłka duszę odrobinę z cynamonem i łyżeczką cukru na patelni, zanim dam do ciasta. Nie na papkę, tylko żeby zmiękły i puściły sok, który potem odlewam. Wtedy spód nie robi się mokry!
To taki stary babciny trik 😉 Co do tego tartego zamrożonego masła od ZdrowoIProsto — też muszę spróbować, wnuki by mi wierchoły powyrywały, gdybym im zrobiła jeszcze lepszą szarlotkę niż zwykle 😂
O, ZdrowoIProsto, to tarte mrożone masło to chyba będzie klucz! Muszę spróbować w weekend, bo aż mi serce rośnie, jak pomyślę o minach wnuków 😄 A powiedzcie mi, czy Wy też tak dusicie jabłka wcześniej? Bo ja to robię właśnie dla tego spodu, ale może Wy macie jakiś inny, szybszy patent?
I szczypta soli od Kowal56 – proste, a pewnie cuda robi ze smakiem. Wszystko zapisuję!