Dzień dobry. Biegam od trzech lat, regularnie, 3 razy w tygodniu, po 5-7 km. Ostatnio po biegu czuję dyskomfort w kolanach, szczególnie prawym. Nic ostrego, ale taki tępy ból, który trzyma się do następnego dnia. Mam 50 lat i zastanawiam się, czy to już taki wiek, że trzeba coś zmienić w podejściu. Buty mam dobre, nawierzchnię też wybieram miękką. Ktoś z was przechodził coś podobnego? Czy to sygnał żeby odpuścić bieganie na rzecz roweru, czy wystarczą jakieś ćwiczenia wzmacniające? Pozdrawiam :)
Bieganie po 50-tce – kolana zaczynają dawać znać, jak to u was?
Witam serdecznie! Też mam czasem podobne odczucia, u mnie pomogły ćwiczenia wzmacniające mięśnie wokół kolan, takie proste z taśmą. Ale wie Pan, może warto skonsultować z fizjoterapeutą? Raz poszedłem i dużo mi wyjaśnił, a biegam dalej :)
Dokładnie tak jak Panu radziłem wcześniej, ten fizjoterapeuta to naprawdę kluczowa sprawa. Bo wie Pan, u mnie na początku też myślałem że to kolana, a wyszło że problem był gdzie indziej, w biodrze i w tym jak stopa ląduje. Fizjoterapeuta mi to pokazał na filmiku i byłem w szoku.
Nie od razu trzeba rezygnować z biegania, proszę mi wierzyć. Mam kumpla z Kielc, biegacz po pięćdziesiątce, który też narzekał na kolana i teraz biega po półmaratony. Kluczem było dla niego właśnie to wzmacnianie, szczególnie mięśnie czworogłowe i pośladki. Ja sam robię trzy razy w tygodniu takie krótkie ćwiczenia, z dziesięć minut, i naprawdę czuję różnicę.
A rower? Jasne, fajna opcja jako uzupełnienie, nie jako zamiennik. Ja np. w dni wolne od biegania wsiadam na rower i robię luźną trasę, kolana odpoczywają a ruch jest. Warto też zerknąć na rozciąganie po biegu, bo ja długo to lekceważyłem a potem się okazało że napięte mięśnie pod kolanem powodowały cały dyskomfort. Trzymam kciuki, żeby Pan nie rezygnował, bo bieganie w naszym wieku to skarb dla zdrowia :)
Widzę że temat żyje, to dobrze :) Ja jeszcze dodam od siebie, że u mnie duża zmiana nastąpiła jak zacząłem biegać na tętnie, a nie na czas. Serce mi mówiło "dawaj szybciej", a głowa pilnowała żeby nie przekraczać pewnego pułapu. Kolana od razu mniej obciążone, a bieganie wcale nie mniej przyjemne. Przy naszym wieku to naprawdę ważne, żeby nie gonić za wynikami tylko cieszyć się ruchem. Panie Inwestorze, jak tam u Pana z tym tempem, biega Pan na czas czy na luzie? Bo to też może mieć znaczenie dla tych kolan. Trzymam kciuki za wytrwałość, obaj wiemy że warto nie odpuszczać :)
O, widzę że dyskusja się rozkręciła :) Ja ze swojej strony jeszcze dodam, że u mnie przełomem było też zadbanie o sen i regenerację. Kiedyś biegałem co drugi dzień bez względu na wszystko, a teraz jak czuję że ciało potrzebuje dnia przerwy więcej, to nie mam z tym problemu. Lepiej pobiegać dwa razy w tygodniu ale na świeżości niż trzy razy na siłę i się potem z kolanami męczyć. I ten temat z fizjoterapeutą podtrzymuję, naprawdę warto wydać te kilka złotych, bo potem biega się z uśmiechem :) Panie Inwestorze, nie rezygnuje Pan, dobra? :)
O, widzę że temat mega na czasie, bo sama mam podobne numery z kolanami po bieganiu, tylko że u mnie to po 30-tce już się zaczęło. U mnie fizjo też okazał się gamechangerem, ale nie tylko ćwiczenia - zmienił mi technikę biegu, kazał lądować inaczej. Dziwne na początku, ale kolana przestały protestować.
Ten bieg na tętnie to dobra rada, ja tak robię i rzeczywiście mniej obciąża. Ale zanim odpuścisz bieganie, spróbuj może przez miesiąc te ćwiczenia z taśmą, co pisał ZdrowoIProsto? Ja robię i daje radę. Jak nie pomoże, wtedy kombinuj z rowerem. A z tym fizjoterapeutą to serio warto, nie czekaj jak ja aż będzie gorzej. Powodzenia!
Dzięki za wszystkie rady, naprawdę nie spodziewałem się takiego odzewu. Zamówiłem już tę taśmę oporową, zacznę od tych ćwiczeń co ZdrowoIProsto polecał. Wizytę u fizjoterapeuty też biorę pod uwagę, może jeszcze w tym miesiącu się umówię.
A propos tempa, to chyba rzeczywiście za mocno cisnąłem. Biegałem na czas, tak z przyzwyczajenia jeszcze z młodości. Spróbuję przestawić się na tętno, niech nogi odpoczną. Kolana jeszcze nie są tragiczne, ale wolę dmuchać na zimne w naszym wieku :) Kasiula89, a jak szybko poczułaś różnicę po zmianie techniki? Bo mnie ciekawi czy to kwestia tygodni czy miesięcy.
Spoko, że bierzesz się za ćwiczenia. Co do tempa na tętno – pro tip: zmierz sobie max HR, nie zgaduj. A z tym fizjoterapeutą to nie "może", tylko koniecznie. Ja w Krakowie chodzę do takiego przy Błoniach, polecam. Zanim zmienisz technikę, niech Cię oceni. Kolana to system, nie sam staw.
U mnie po zmianach było czuć różnicę po 6-8 tygodniach. Daj znać jak tam z taśmą idzie.