Hej! 🙋♀️ Ostatnio wzięło mnie na bieganie, bo stwierdziłam że czas ruszyć cztery litery. No i po trzecim wyjściu kolana mi tak protestują, jakby ktoś młotkiem w nie stukał 😅 Serio, czuję się jak po weekendzie z kafelkami w łazience (który nota bene też zakończył się katastrofą). Czy to normalne na początku? Macie jakieś sprawdzone sposoby na bolące kolana? Kupić jakieś ochraniacze? A może to buty kiepskie? Podzielcie się doświadczeniem, bo chyba nie o to chodzi, żeby każda aktywność kończyła się jak mój remont 🤣
Kolana po bieganiu jak po remoncie łazienki – da się to ogarnąć?
Witam, ja w tym wieku też się kiedyś rzuciłem na bieganie z marszu i kolana dały mi popalić. U mnie pomogło jedno – buty do biegania z dobrą amortyzacją, nie jakieś trampki czy stare adidasy. A druga sprawa, nie szarżuj z dystansem na start. Trzy kilometry spaceru na przemian z truchtem to nie wstyd, a kolana będą wdzięczne. Jak ból nie ustąpi po tygodniu przerwy, to warto do ortopedy zajrzeć 🙂
Dokładam jeszcze jedną rzecz od siebie – jak już buty kupisz, to nie żałuj na nie grosza, bo to inwestycja w zdrowie. Ja kiedyś oszczędziłem i skończyłem z naderwanym ścięgnem 😅 A po bieganiu warto kolana chłodzimy, nawet zwykły okład z lodu robi robotę. Powodzenia i nie zrażaj się po pierwszych problemach!
Cześć Kasiu! 😊 Słuchaj, InwestorSpokojny ma stuprocentową rację z tymi butami, to naprawdę podstawa. Ja jak zaczynałam biegać to mój mąż się śmiał że wydałam na buty więcej niż na jego urodziny, ale serio - kolana przestały protestować po tygodniu w nowych butach.
Dodam od siebie jeszcze jedną ważną rzecz - ROZGRZEWKA! Nie wiem jak ty, ale ja na początku wychodziłam z domu i od razu trucht, zero rozciągania. A potem się dziwiłam że mnie wszystko boli 😅 Teraz przed biegiem zawsze robię kilka przysiadów, krążenia kolanami, trochę pajacyków. Trzy minutki, a różnica ogromna.
I jeszcze jedno - nie biegaj codziennie na start! Organizm potrzebuje czasu żeby się przyzwyczaić. Rób dzień przerwy między biegami, kolana ci podziękują 🙏
Trzymam kciuki i pozdrawiam całą rodzinkę! 💪
Oliwka trafiła w dziesiątkę z tą rozgrzewką, sam o tym nie wspomniałem wcześniej, a to naprawdę kluczowa sprawa. Ja na przykład zanim wyjdę na trasę, to krążę kolanami, robię kilka wykroków, rozciągam łydki. Dosłownie pięć minut, ale potem nogi pracują zupełnie inaczej. Bez tego organizm dostaje szok, wchodzi na zimno w wysiłek i właśnie stąd te protesty kolan.
A z tymi dniami przerwy to też potwierdzam z własnego doświadczenia. Wiem, że na początku człowiek ma motywację i chciałby biegać codziennie, bo wydaje się że im więcej tym lepiej. Ale kolana i stawy potrzebują czasu na regenerację. Dwa-trzy biegi w tygodniu na start to naprawdę nie jest mało, a organizm zdąży się odbudować.
Kasiulka, daj znać jak tam sytuacja po tygodniu, bo jestem ciekaw czy te nasze rady cokolwiek dały 😊