Witam, mam 42 lata i od dwóch sezonów biegam regularnie, tak z 30-40 km tygodniowo, bez szaleństw. Problem w tym, że lewe kolano zaczyna strzelać przy schodach, a ortopeda powiedział wprost — chrząstka nie jest wieczna i mam się zastanowić nad inną formą ruchu. Pytanie do was — czy ktoś przeskoczył z biegania na rower i faktycznie odczuł różnicę? Nie chce mi się wierzyć, że to aż tak łagodne dla stawów jak mówią. Dodam, że mieszkam w okolicach Zielonej Góry, teren lekko pagórkowaty, więc odcinki pod górkę by się trafiały. Jaki rower na początek — crossowy czy od razu mtb? Budżet powiedzmy do 3-4 tysięcy, bez przesady, bo nie wiem czy mi się to w ogóle spodoba.
Kolana odmawiają współpracy — bieganie kontra rower po 40-tce
Cześć! Ja też mam raczej kruche kolana po latach, dlatego rower to u mnie główne cardio od dobrych kilku lat 😊
Powiem ci szczerze — różnica jest ogromna. Przy bieganiu nawet lekkie nierówności terenu to był dla mnie problem, a na rowerze stawy naprawdę odpoczywają. Jasne, pagórki obciążają kolana, ale nieporównywalnie mniej niż bieganie. Jak boisz się o kolana, to na podjazdach kręcisz na niższym przełożeniu i jest ok. Mój mąż przeszedł z biegania na rower dwa lata temu i mówi, że żałuje tylko, że nie wcześniej.
Co do roweru — ja bym wzięła crossowego na początek. Mtb ma takie szerokie opony, że na asfalcie i utwardzonych drogach się po prostu męczysz, a cross jest fajny na wszystko po trochu. Za 3-3,5 tysiąca spokojnie coś sensownego znajdziesz 😊
A tak w ogóle — próbowałeś kiedyś pływać? Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepsza opcja jakkolwiek na regenerację stawów.
Dzięki za info, crossowy rozsądek w sumie wygrywa. Pływanie? No nie wiem, jakoś mnie nie ciągnie do wody, wolę mieć wiatr we włosach! A mąż nie narzeka na brak biegania?
Witam, wątek mnie zainteresował bo sam mam podobne rozkminy za sobą.
Ja biegałem krócej niż ty, może z 4 lata, ale kolana dały znać wcześniej — chrząstka rzepki poszła jako pierwsza. Ortopeda powiedział to samo co twojemu. Przesiadłem się na rower trzy sezony temu i powiem tak — różnica jest, ale nie bądź naiwny, że kolana przestaną boleć całkowicie. Na podjazdach, szczególnie stromych, obciążenie na rzepkę jest spore, especially jak kręcisz ciężko na dużym blacie. Kluczowa sprawa to kadencja — utrzymujesz powyżej 70-80 obrotów i kolana ci podziękują. Nie walczysz z górami,kręcisz lekko.
Co do cross vs mtb — za 3-4 tysiące to celowałbym w crossa z amortyzowanym widelcem, ale takim z blokadą skoku. Na asfalcie i szutrówkach, które masz w okolicach Zielonej, cross się sprawdzi lepiej niż mtb. Geometria bardziej wyprostowana, mniej obciążasz nadgarstki i barki, co po 40-tce też robi różnicę. Sprawdź Meridę Crossway albo Giant Roam, w tym budżecie coś sensownego wyciągniesz.
Ela_z_domku, twój mąż dobrze zrobił. Ja też nie tęsknię za bieganiem, chociaż na początku trochę było. Ale jak człowiek zobaczy, że może zrobić 60-70 km i wieczorem schody normalnie schodzi, to zapomina szybko.
A u ciebie grzegrz82 — to lewe kolano strzelające przy schodach to klasycznie chrząstka rzepkowo-udowa. Sprawdzałeś u ortopedy czy nie masz koślawości kolan? Bo jak masz,
Marek z Krakowa dobrze gada o kadencji. Sam po przesiadce na rower dopiero zrozumiałem, że w biegu robiłem masę błędów technicznych. Na rowerze łatwiej to kontrolujesz. A co do crossowego - za 3,5 tysiąca dobry wybór. Tylko koniecznie z przymiarką w sklepie, bo geometria ramy to połowa komfortu. I nie żałuj na siodełko, kolana i tak będą wdzięczne.