Witam serdecznie. Niedawno lekarz powiedział mi, że powinienem się więcej ruszać, bo cholesterol i ciśnienie nie są idealne. Pomyślałem o bieganiu, ale mam pewne obawy – kolana czasem mi chrupią, a waga też nie jest wyjściowa (95 kg przy 180 cm). Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby zacząć od roweru stacjonarnego, żeby odciążyć stawy, a potem ewentualnie przejść na bieganie? Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i ma jakieś doświadczenia? Jak to wyglądało u Waszych ortopedów, czy raczej oić – dało się biegać czy trzeba było odpuścić? Chętnie posłucham rad, bo nie chcę sobie zrobić krzywdy, a jednocześnie nie mam zamiaru siedzieć w fotelu. Pozdrawiam 😊
Bieganie po 50-tce – czy lepiej zacząć od roweru stacjonarnego?
Cześć! Mój tata miał podobne obawy – zaczął od spacerów i właśnie roweru stacjonarnego, żeby wzmocnić mięśnie bez obciążania kolan. Po pół roku dopiero wrócił do truchtania i teraz biega regularnie 😊 Może warto spróbować takiej metody? A masz już rower w domu?
Witam serdecznie, dołączam do dyskusji, bo temat bliski mi zawodowo – z wykształcenia jestem inżynierem biomechaniki i trochę się orientuję w obciążeniach stawów podczas różnych aktywności.
Panie InwestorSpokojny, Pana podejście jest bardzo rozsądne. Przy BMI w okolicach 29 i chrupaniu w kolanach zaczynanie od biegania byłoby faktycznie ryzykowne. Podczas biegu obciążenie na staw kolanowy sięga nawet trzykrotności masy ciała, co przy 95 kg daje impulsy rzędu 280-290 kg. To sporo dla stawów, które już dają sygnały ostrzegawcze. Rower stacjonarny redukuje to obciążenie o jakieś 70-80 procent, a jednocześnie świetnie angażuje układ krążenia – co przy Pana podwyższonym cholesterolu i ciśnieniu jest kluczowe.
Pani Julka dobrze wspomina ten schemat u swojego taty i to nie jest przypadek – stopniowe wzmacnianie mięśni czworogłowych i dwugłowych uda stabilizuje kolano i faktycznie pozwala bezpiecznie przejść do biegania po jakimś czasie.
Ja bym dodała jeszcze jedną rzecz: warto na tym etapie zrobić USG kolan albo RTG, żeby wykluczyć ewentualne zmiany zwyrodnieniowe. Lekarz pewnie Panu to zasugerował, ale wolę wspomnieć, bo chrupanie może być niewinne, a może coś sygnalizować. Czy ortopeda Pana już badał, czy dopiero planuje wizytę?
O, historia taty Pani Julki bardzo mnie podbudowała, fajnie wiedzieć że się da 😊 Pani Inżynier trafiła Pani w punkt – ortopedę dopiero planuję, ale po tych obliczeniach i USG to chyba nie ma co zwlekać. Rower zresztą już mam w piwnicy, tylko kurz trzeba zetrzeć i zacząć kręcić.
Aga z Białegostoku, witam! Ja też zaczynałam od roweru stacjonarnego i to był strzał w dziesiątkę. Przy Twojej wadze to zdecydowanie bezpieczniejsza opcja na start.
Mój patent: ustaw sobie konkretny cel tygodniowy, np. 3x po 30 min na rowerze, tętno w strefie 2 (tak do 130-140 uderzeń). U mnie po 3 miesiącach waga spadła o 6 kg i kolana przestały tak trzeszczeć. Buty do biegania to potem wydatek ok. 300-400 zł, ale warto zainwestować w te z dobrą amortyzacją. A jak tam Twój budżet na takie zmiany?