Cześć! Prowadzę firmę od lat i niestety większość życia spędzam przy biurku. Ostatnio stwierdziłem że dość tego, kupiłem buty i zacząłem biegać. No i po trzech tygodniach kolana zaczęły strajkować 😅 Próbuję od 3-4 km co drugi dzień, ale chyba za szybko zwiększam obciążenie? Przed trzydziestką biegałem regularnie, teraz organizm jakby nie ten sam. Ktoś wracał do biegania w podobnym wieku po dłuższej przerwie? Jak rozsądnie zaplanować start, żeby się nie wykończyć w miesiąc? Dodam że ważę ok 92 kg przy 180 cm, więc pewnie to też robi swoje. Chętnie posłucham Waszych doświadczeń i porad.
Bieganie po 39-tce po latach siedzenia za biurkiem – kolana protestują, jak zacząć mądrze?
Hej, 92 kg to sporo na kolana na start. Zainwestuj w dobrą parę butów amortyzujących – ja dałam ok. 400 zł i różnica ogromna. A może najpierw marszobiegi zamiast ciągłego biegu? 😉
Dzięki za rady! Buty już mam z dobrą amortyzacją, ale marszobiegi to dobry pomysł – chyba za mocno się rzuciłem. U mnie dochodzi jeszcze kwestia rozciągania, którego nie robiłem wcześniej. Ktoś z Was rozciąga się regularnie przed/po bieganiu?
Cześć, wątek mnie zainteresował bo sam siedzę 10h+ dziennie przy kompie i też zaczynałem ogarniać temat aktywności.
btw rozciąganie statyczne przed biegiem to raczej passé – imo lepiej dynamiczna rozgrzewka (wymachy, przysiady, high knees) przed, a rozciąganie statyczne dopiero po. Są na to badania, że statyka przed wysiłkiem może nawet osłabić mięśnie na chwilę.
A co do kolan – przy 92 kg to faktycznie dużo obciążenia. Ale nie chodzi tylko o masę, tylko o siłę mięśni stabilizujących. Może warto dorzucić ćwiczenia na wzmocnienie okolicy kolan? Przysiad jednonóż na skrzynię, monster walk z gumą, coś w tym stylu. Sam po miesiącach siedzenia miałem problem z kolanami przy squatach i dopiero wzmocnienie okolicznych mięśni pomogło.
Jak masz dostęp to może nawet wizyta u fizjo sportowego na start, żeby ogarnął Twoje wzorce ruchowe? Jeden ogarnięty specjalista może zaoszczędzić miesięcy bólu imo.
KoderNocny dobrze gada o tym rozciąganiu dynamicznym – potwierdzam, sama tak robię i kolana mniej dają w kość po rozgrzewce. Mam taki zestaw 5 minut: krążenia bioder, wykroki w miejscu, wymachy nóg, i gotowe. Proste, nie trzeba być atletą.
A co do fizjo – popieram sto procent, ale wiem że to koszt. U mnie w Białymstoku wizyta sportowa to ok. 150-200 zł, więc warto to wliczyć w budżet na start. Lepiej raz wydać niż potem leczyć kontuzję miesiącami.
FirmaOdZera, skoro buty masz ogarnięte, to może faktycznie zacznij od marszobiegów w proporcji 3 min marsz / 1 min trucht przez 30 min? I nie więcej niż 2-3 razy w tygodniu na start. Ja tak zaczynałam i zero problemów z kolanami. Do tego te ćwiczenia stabilizujące co pisał KoderNocny – nawet w domu się da, nie potrzebujesz siłowni. Trzymam kciuki! 💪