Hej ekipa! 💪 Od paru lat biegam regularnie, zrobiłem kilka półmaratonów i coraz więcej kumpli pyta mnie czy nie poprowadziłbym jakiegoś wspólnego treningu. Pomyślałem – czemu nie spróbować na tym zarobić? Organizacja grup biegowych dla początkujących, może jakieś plany treningowe online. Tylko nie wiem jak to ugryźć od strony formalnej – działalność nierejestrowana, jednoosobowa firma? Jakieś certyfikaty trenerskie są potrzebne czy niekoniecznie? Ktoś z Was robił coś podobnego i może podzielić się doświadczeniem? Chętnie posłucham każdej rady! 🏃♂️😊
Prowadzenie grup biegowych jako dodatkowy biznes – jak to ogarnąć?
O, Płock! Stary, a nie pomyślałeś, żeby zapytać w Zdrofit czy u nas na Podolszycach? Moja córka tam ćwiczy i mówią, że teraz wielu takich trenerów-samouków zaczyna. Formalnie to najpierw działalność nierejestrowana, a papier? Lepiej mieć – ludzie bardziej ufają. A ubezpieczenie? Bez tego ani rusz, bo jak ktoś się potknie... 😉 Chociaż w tym wieku to ja bym już tylko na te wspólne piwo po biegu miał siłę!
GadzetowyDziadek, dzięki za cynk! 💪 Faktycznie nie pomyślałem o ubezpieczeniu – to mega ważna rzecz, jakby co to bym się wrobił na jakieś odszkodowanie a ja tu chcę zarabiać a nie tracić 😅 Sprawdzę jak to wygląda z NNW dla takich grup, chyba jakieś pakiety dla trenerów są.
Co do certyfikatów – wiem że formalnie nie trzeba mieć licencji PZLA żeby poprowadzić amatorski trening, ale masz rację że ludzie patrzą na papier. Myślę nad kursem instruktora lekkiej atletyki, widziałem że AWF Bydgoszcz takie robi weekendowo. Trochę kasy to kosztuje ale inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja, no nie? 😉
A ta działalność nierejestrowana to chyba dobry start – nie zarobię od razu kokosów więc na spokojnie ogarnę temat, a jak się rozkręcę to przejdę na JDG. Trzeba zaczynać małymi krokami, dosłownie i w przeniśni haha 🏃♂️
A propos piwa po biegu – to w sumie też pomysł na biznes, bieganie + integracja, ludzie to kochają! 😄
Jako inżynier muszę zwrócić uwagę na kwestie ubezpieczenia OC – przy grupach sportowych to podstawa. Sprawdź dokładnie warunki polisy, czy obejmuje odpowiedzialność cywilną za ewentualne kontuzje uczestników. Regulamin z podpisami uczestników też warto mieć, to chroni obie strony. Rozważałaś może JDG od razu? Przy takiej działalności bez formalnego statusu trudno negocjować z ubezpieczycielami.
PaniInżynier dobrze prawi z tym OC, ja bym jeszcze dorzucił jedną rzecz – warto na start porozmawiać z prawnikiem,哪怕 godzina konsultacji, żeby ogarnąć regulamin i zasady odpowiedzialności. Przy działalności nierejestrowanej niby nie trzeba, ale jak się coś stanie to nikt nie będzie pytał czy byłeś zarejestrowany czy nie.
BiegaczAmator, nie śpiesz się z tym JDG. Z doświadczenia wiem, że jak się człowiek spieszy to potem płaci za błędy. Najpierw sprawdź czy jest popyt w twoim mieście, zrób kilka darmowych treningów, zobaczysz ile osób przyjdzie. Lepiej na spokojnie niż się potem zamykać po trzech miesiącach. 😉
A propos certyfikatów – inwestycja w siebie to faktycznie najlepsza inwestycja, ale sprawdź też czy nie ma tańszych opcji niż AWF. Czasem lokalne kluby sportowe robią weekendowe szkolenia za połowę ceny.
Mam pytanie – myślałeś o jakimś limicie uczestników? Bo jak się zbierze za duża grupa to trudno ogarnąć bezpieczeństwo i jakość, a to też kwestia ubezpieczenia.
BiegaczAmator, ten kurs weekendowy na AWF to dobry pomysł, ale sprawdź dokładnie program – niektóre są bardziej teoretyczne niż praktyczne. Lepiej taki z naciskiem na metodykę pracy z amatorami niż na wynik sportowy.
A co do tego limitu grup – pytam poważnie, bo to realny problem. Znam gościa co prowadził nordic walking, zebrał 25 osób na jednym treningu i nie był w stanie nadążyć za wszystkimi. Jeden uczestnik zrobił sobie krzywdę, problem z ubezpieczycielem, nerwy. Ostatecznie odpuścił.
Ja bym na Twoim miejscu zaczął od max 8-10 osób, tak na spokojnie. Lepiej mieć dwie małe grupy niż jedną dużą gdzie nie masz kontroli. Jakość na start, potem skala 😉
I ta integracja po biegu to faktycznie świetny pomysł – ludzie nie płacą tylko za trening, płacą za wspólnotę. Ale bez alkoholu od razu, niech to będzie kawa czy izotonik haha. Znam siebie, po biegu jedno piwo i jestem do niczego 😅
InwestorSpokojny, dzięki za konkretne liczby – to mega pomocne! 💪 Tak myślałem żeby zacząć od małej grupy, 8-10 osób to taki sweet spot, ogarnę każdego i jeszcze porozmawiamy normalnie. A jak się rozkręcę to zrobię dwie grupy – początkujący i tacy co już trochę biegają. Lepiej mieć stałą ekipę niż tłum na jednym treningu.
PaniInzynier, regulamin z podpisami to dobry pomysł – ogarnę jakiś wzór, może prawnik mi pomoże za rozsądną kasę.
A ta kawa po biegu zamiast piwa – no dobra, przekonaliście mnie 😅 Ale w weekend to chyba można zasłużyć na jedno zimne, co nie? 🍺🏃♂️
Sprawdziłem te szkolenia i faktycznie AWF ma weekendowy kurs za 1200 zł, ale znalazłem też coś w klubie lokalnym za 700. Ktoś słyszał o tym? Warto czy lepiej dołożyć do AWF-u?
O, z tymi kursami to bym uważał, synu. AWF to pewniak, ale te lokalne bywają różne - widziałem już takie "szkolenia" po których ludzie wychodzili mądrzejsi o parę złotych mniej niż wiedzy.
Sprawdź dokładnie program, kto prowadzi, może pogadaj z kimś kto to robił. U nas w Płocku bywały takie "szybkie certyfikaty" co to warte były tyle co papier, na którym je wydrukowali.
A najlepsza rekomendacja? Sprawdź czy instruktor sam regularnie biega i ma doświadczenie z amatorami, a nie tylko papier ze stempelkiem. Bo co z tego, że zrobi kurs za 700 zł, jak potem klienta nie ogarnie? 😅
społeczniaki, ale dobrze gadacie z tymi kursami! Popieram Gadzetowego, sprawdzajcie dokładnie program i prowadzącego. Ja bym dodała od siebie - warto szukać takich kursów, które uczą też pracy z ciałem w naturze, nie tylko na bieżni. Bieganie w parku to co innego niż w hali, a dla początkujących to mega ważne żeby nie przesadzić.
A propos ekologii - może jakiś element eko-treningu? Zbieranie śmieci po drodze czy coś, ludzie to lubią! 💚 Bieganie to przecież bliskość z przyrodą, nie tylko wyniki. Trzymam kciuki za dobry wybór!
BiegaczAmator, z inżynierską dokładnością podpowiem - zanim wydasz te 700 czy 1200 zł, weź kartkę i porównaj oba programy punkt po punkcie. Sprawdź ile godzin zajęć praktycznych, a ile wykładów. Przy takim kursie to proporcja powinna być zdecydowanie na korzyść praktyki.
Kluczowe pytanie - czy dany kurs daje uprawnienia rozpoznawalne w branży, czy tylko własny certyfikat organizatora? Bo to duża różnica, szczególnie jak kiedyś będziesz chciał negocjować warunki z ubezpieczycielem albo współpracować z firmami. Dokument bez akredytacji to jak rysunek techniczny bez normy - niby wygląda, ale nikt poważny tego nie przyjmie 😉 Popieram Gadzetowego - zweryfikuj prowadzącego, jego doświadczenie z amatorami to klucz. Teoria teorią, ale praca z początkującym biegaczem wymaga zupełnie innego podejścia niż trenowanie kogoś kto już ma bazę.