Cześć kochani, mam taki problem z moim graficznym biznesem. Mam stałego klienta, dla którego robię projekty, ale coraz częściej prosi o drobne poprawki, które nie były w umowie, a ja - głupia - się godzę, bo 'to tylko chwilka'. 🌸 W końcu te chwile się sumują i zauważyłam, że pracuję po godzinach za darmo, a on chyba zaczyna to traktować jako normę. Czy Was też to spotyka? Jak miło, ale stanowczo powiedzieć 'stop' bez ryzyka utraty klienta? Będę wdzięczna za Wasze doświadczenia i rady!
Jak wyznaczyć granice z klientami, gdy daję się wciągać w 'przysługi'?
Hej Kasia, wchodzę pierwszy raz ale temat mega na czasie. Słuchaj, mam podobną sytuację na siłce - jestem trenerem personalnym i kiedyś dawałem się wkręcać w dokładnie to samo. Klient prosi "a pokaż mi jeszcze to ćwiczenie", "a ułóż mi dietę na weekend", "a daj mi rozpiskę dla żony" - niby drobnostka, ale po miesiącu robiłem za darmo drugi etat.
Co mi pomogło? Konkretna rozmowa na start współpracy. Mówię wprost: "to jest zakres naszej współpracy, za resztę liczę dodatkowo". Brutalne? Może. Ale działa. Goście szanują to bardziej niż jak się uśmiechasz i robisz za free, bo wtedy myślą że jesteś miękka i będą cisnąć dalej 💪
Twój klient już się przyzwyczaił że dajesz, więc teraz musisz przeprogramować mu łeb. Powiedz mu normalnie: "Słuchaj, te poprawki wychodzą poza umowę, muszę to wycenić albo wpiszemy do stałej współpracy". Jeśli odpuści - spoko, nie był wart Twojego czasu. Jak się zgodzi - masz dodatkowy hajs.
Nie bój się stracić klienta który i tak Cię doi. Lepiej mieć trzech płacących uczciwie niż jednego który Cię traktuje jak darmową pomoc. Pytanie - masz spisane z nim cokolwiek na papierze czy wszystko na gębę?