Cześć ludziska! Kupiłem se zegarek do biegania, taki z GPS, tętnem, kadencją i innymi cudami. No i teraz patrzę po każdym truchcie: puls 140, VO2max jakoś niskie, regeneracja 3 dni... Kiedyś człowiek wyszedł z domu, przebiegł się i wracał szczęśliwy, a teraz zegarek mi mówi, że jestem przetrenowany po 20 minutach 😅 Ktoś z was tak ma, że ta cała analiza bardziej stresuje niż pomaga? Mam wrażenie, że biegam teraz bardziej dla cyferek niż dla siebie. Ogarniacie to jakoś czy olewacie statystyki?
Bieganie z zegarkiem GPS po 50-tce – poco mi te wszystkie dane?
Siema GadzetowyDziadek! U mnie było dokładnie tak samo na początku, serio 😄 Kupiłem Garmina i przez pierwszy miesiąc myślałem że umieram bo mi non stop pisał że za wysoko puls, za szybko biegam, regeneracja słaba itd.
Ale powiem ci tak - nie olewaj tego kompletnie, bo po 50-tce to nie głupota mieć oko na tętno. Serio. Ja na przykład nie czułem że przesadzam, a zegarek mi pokazał że regularnie biegałem na 160 uderzeń... no i lekarz potem potwierdził że lepiej tak nie robić ;/
Natomiast VO2max i te wszystkie fancy wskaźniki to bym na twoim miejscu na razie olał. Naucz się jednej prostej rzeczy - biegaj tak żebyś mógł normalnie gadać. To tzw. strefa 2, komfortowe tempo. Jak zegarek krzyczy że za wolno to trudno, jego problem!
Ja teraz biegam spokojnie 3-4 razy w tygodniu, tętno sprawdzam raz na jakiś czas i tyle. Nie jestem niewolnikiem cyferek a dane mam jako takie orientacyjne. Wracam szczęśliwy jak za starych dobrych czasów, a przy okazji wiem że się nie zajadę 👍
Daj se miesiąc na ogarnięcie i nie stresuj się, to ma pomagać a nie przeszkadzać! 💪
Sławek_Remontuje
Kowal56 dobrze gada z tym gadaniem w trakcie biegu. Prosta zasada, zero kombinowania. Ja mam 44 lata i też se Garmin ogarnąłem, powiem wam że największa wartość to dla mnie HR na żywo - jak widzę że leci na 165 to zwalniam, bo kiedyś tak bez zegarka nie czułem różnicy a potem byłem wykończony.
Resztę bym nie przejmował na starcie, niech się zegarek nauczy twojego organizmu, to te wskaźniki się normują. GadzetowyDziadek ile ty to masz, tydzień? Miesiąc? Bo u mnie po miesiącu dopiero zaczęło mieć sens 👍