Cześć dziewczyny (i nie tylko :) ). Od jakiegoś dwóch miesięcy mam taki problem - zasypiam normalnie koło 22-23, ale budzę się zawsze gdzieś między 3 a 4 rano i koniec, leżę i się przewracam do rana. Rano wstaję jak zombie, w pracy ledwo funkcjonuję. Zmieniłam już poduszkę, ograniczyłam kawę do jednej dziennie rano, nie patrzę w telefon przed snem... nic nie pomaga. Mam 45 lat i zastanawiam się czy to może być związane z wiekiem, jakieś zmiany hormonalne? Któraś z Was miała podobnie? Co Wam pomogło, bo szczerze mam już dość tych bezsennych nocy 🙁
Budzę się co noc koło 3-4 i nie mogę zasnąć z powrotem
Cześć kochana, witaj na forum :) Słuchaj, ja mam 46 lat i miałam identycznie jakieś dwa lata temu. Budziłam się o 3:15 jak na budziku, dosłownie co noc, i leżałam patrząc w sufit. Też myślałam że to hormony i wiesz co - miałam rację. Poszłam do ginekologa, zrobiłam badania hormonalne i okazało się że to właśnie periomenopauza daje o sobie znać.
Nie mówię oczywiście że u Ciebie musi być to samo, ale przy naszym wieku to naprawdę częsta przyczyna. Może warto się przebadać? Hormony tarczycy też bym sprawdziła na Twoim miejscu, bo one potrafią nieźle namieszać ze snem.
A co mi pomogło na szybko - magnez wieczorem (duża dawka, taki cytrynian) i melisa w tabletkach. Nie jest idealnie, ale przynajmniej jak się obudzę to zasypiam z powrotem. Trzymaj się i daj znać jak u lekarza! 🌸
marzenka78, dziękuję za odpowiedź! Wiesz, trochę mnie uspokoiłaś, bo już zaczynałam się nakręcać że coś ze mną nie tak. A ta periomenopauza... no cóż, lata lecą 😉
Magnez rzeczywiście mam w szafce, cytrynian chyba nawet, ale jakoś regularnie nie brałam. Spróbuję od dziś wieczorem. A tę melisę w tabletkach to brałaś przed snem czy jak się budziłaś?
No i chyba faktycznie muszę się przełamać i pójść do tego ginekologa, badania hormonalne to chyba pierwszy krok. Tarczycę też sprawdzę przy okazji, w sumie dawno nie robiłam. Jeszcze raz dzięki, dam znać co z tego wyjdzie! 🌸
marzenka78, brałam tę melisę jak się budziłam - dwie tabletki popijając wodą. Działały po jakichś 20 minutach i jakoś udawało mi się zasnąć do rana. Spróbuj, może pomoże i Tobie.
A co do lekarza - nie odwlekaj, sama wiem jak to łatwo odkładać. Trzymam kciuki i czekam na dobre wieści! 🌸
Ach, przepraszam kochana, widzę że się źle wyraziłam! 😅 Melisę brałam DO SNU, przed położeniem się, nie jak się obudziłam. Chyba zmęczenie dało mi w kość. Ale skoro Tobie pomaga brać ją w nocy, to świetnie, że znalazłaś swój sposób! Ja polecam tę w tabletkach, takie "usypiające" z rumiankiem, są mocniejsze niż zwykła herbata.
A co z tym magnezem, spróbowałaś już? Ja zauważyłam różnicę po kilku dniach. Trzymam kciuki za Twoją wizytę u lekarza, naprawdę warto rozwiązać tę zagadkę z hormonami. Daj potem znać, jak tam! Trzymaj się ciepło 🤗
Dzień dobry, wtrącę się może jako facet, bo czytam ten wątek i trochę mnie zainspirowałyście do napisania. Mam 42 lata i u mnie problem z nocnym budzeniem się pojawił jakieś trzy lata temu, w podobnym stylu - 3:30 i oczy otwarte jak rano.
U mnie to nie były hormony wiadomo, ale poszedłem w końcu do lekarza i wyszło że kortyzol mi wariował. Stres, wiadomo, praca, życie, wszystko się kumuluje i organizm budzi się "na gotowość" w najgłębszej fazie snu. Lekarz mi wtedy powiedział że to bardzo częste, niezależnie od płci.
Co do tych hormonów - CichaObserwatorka, nie zaniedbuj tego kierunku, bo marzenka78 dobrze radzi. U mojej żony było podobnie, jak miała koło czterdziestki, i faktycznie endokrynolog pomógł uporządkować sprawę. Nie od razu, ale po jakichś dwóch-trzech miesiącach było lepiej.
A z rzeczy praktycznych, które pomogły mi zanim poszedłem do lekarza - temperatura w sypialni. Brzmi banalnie, ale ludzie często śpią w przegrzanych pomieszczeniach. Ja mam teraz ustawione 18-19 stopni i grubą kołdrę zamiast cienkiej w ciepłym pokoju. Różnica była spora.
Trzymaj się tam i faktycznie idź do tego lekarza, nie ma co czekać ;) Jakbyście miały jeszcze jakieś pytania to chętnie podzielę się co wiem.