Panowie i Panie, mam 37 lat, ostatnie 10 spędziłem głównie za biurkiem i w samochodzie. Waga poszła w górę, więc postanowiłem wrócić do biegania. Tylko że po pierwszych dwóch treningach kolana zaczęły mnie boleć tak, że schodzenie po schodach to mordęga. Buty mam jakieś stare z marketu, może tu leży pies pogrzebany? Biegam na razie po asfalcie wokół osiedla, bo najbliższy las mam 15 minut jazdy autem.
Pytanie do was: od czego zacząć, żeby nie skończyć u ortopedy?
- czy najpierw siłownia na wzmocnienie nóg, czy od razu biegać?
- jaka nawierzchnia na start?
- ile razy w tygodniu na początek, żeby nie przesadzić?
Będę wdzięczny za konkrety, a nie porady typu "posłuchaj swojego ciała" 😉 Może ktoś z was przechodził podobną drogę i ma sprawdzone patenty.