Siema, mam taki temat. Robię stronke dla klienta z branży meblarskiej, wycena poszła na podstawie makiet, podpisaliśmy umowę, miało być 5 podstron, prosty cms. No i teraz facet co chwila dzwoni z nowymi pomysłami - to sklepik do tego, to integracja z jakimś magazynem, to formularz konfiguratora... a za każdym razem tekst 'no ale to drobna zmianka, pan to ogarnie w godzinkę'. Znacie to pewnie ;). Zależy mi na relacji bo poleca klientów, ale nie chce być za frajera. btw dopiero ogarniam JDG od pół roku. Jak to rozwiązujecie? Wpisywać w umowę konkretny scope z załącznikiem i dopłaty za zmiany, czy są lepsze patenty? Jak u Was wyglądała ta nauka stawiania granic?
Klient zmienia zakres projektu 3 raz - jak zabezpieczyć się w umowie?
Ej no klasyka - "drobna zmianka" to jak "jeszcze tylko raz przejadę". Znam to z warsztatu, klient mówi "tylko olej wymień", a potem "a przy okazji zerknij na hamulce i zawieszenie"... za darmo ;).
Słuchaj, w umowie musisz mieć jak w zamówieniu na robotę - co robisz, ile sztuk, za ile. Załącznik ze scope'em to podstawa, a do tego punkt o zmianach: każde odstępstwo = aneks + nowa wycena. Koniec kropka.
A ten argument "poleca klientów"? Fajnie, ale za polecenia się nie naje. Znam typa, co całą firmę budował na "będzie więcej zleceń" i skończył z pustym kontem. Zrób mu dobrą robotę w zakresie umowy, a poleci cię i tak. Powodzenia!
Dokładnie jak mówię klientom w warsztacie - najpierw zakres, potem jazda. A jak chcesz extra, to płacisz i umawiamy się na nowy termin. Proste.
Jeszcze jedno - zawsze rób to na piśmie. Nawet jak dzwoni z tymi "drobnymi zmiankami", to mu odpisz maila: "ok, rozumiem, że chcesz X, wycena Y, termin Z". I niech odpisze "tak". Bo potem będzie tekst "ale ja nie mówiłem, że za to zapłacę".
A co do tych poleceń - rób swoje uczciwie, ale nie daj się robić w bambuko. Gość co poleci cię bo był zadowolony z uczciwej roboty, to lepszy polecający niż taki co poleci bo mu dałeś pół darmo. Tacy potem polecają następnych frajerów ;).
Tak, mail to twój najlepszy mechanik w tej branży ;). A jak gość nie chce odpisywać, to już wiesz czego się spodziewać. Poważny klient nie boi się potwierdzić scope na piśmie.
Jeszcze patent - rób sprinty, np. co 2 tygodnie pokazujesz postęp i punktujesz co jest w zakresie. Wtedy nie ma zaskoczeń na końcu, a on widzi ile roboty w to wchodzi. U mnie w warsztacie jak klient stoi i patrzy, to nagle te "drobne zmianki" nie są już takie drobne ;).
Hej, no witam w klubie ;). Ja jestem z tych co się uczyły na własnych błędach, więc może dorzucę swoje trzy grosze.
Kiedyś robiłam projekt dla lokalnej firmy - miał być prosty landing page, a skończyło się na tym, że klient chciał żebym mu jeszcze ogarnęła social media i zdjęcia produktów pstrykała... "no bo skoro już pani tu jest". I ja na to leciałam, bo nowa działalność, każdy grosz się liczył, no i te polecenia...
Aż w końcu mój księgowy mi powiedział: "Walizka, ty pracujesz za pół ceny, a potem płaczesz w FVAT". I miał rację.
Mechanik dobrze gada z tymi mailami potwierdzającymi - to jest złoto. Ja bym jeszcze dodała jedną rzecz: w umowie daj sobie zapis o limicie poprawek, np. 2 rundy w ramach ustalonego scope. Bo to że klient mówi "drobna zmianka" to jedno, a to że kręci się w kółko i nie wie czego chce, to drugie. Wtedy każda kolejna runda = stawka godzinowa.
I pytanie do KoderNocny - jak reagujesz jak on dzwoni? Mówisz wprost "to wykracza poza umowę" czy raczej unikasz tematu? Bo to jest chyba najtrudniejsza część, nie sama umowa, ale właśne te rozmowy telefoniczne w trakcie ;).
Walizka dobrze gada z tymi limitami poprawek - jak w lakiernictwie, dwie warstwy lakieru w cenie, trzecia ekstra ;). A co do dzwonienia - ja bym od razu mówił wprost: "to nie w zakresie, mogę ogarnąć ale wycena osobna". Bez owijania. Jak się obrazi to znaczy że chciał cię doić.