No siemka! Historia jest taka – przez ostatnie pół roku odkładałem jak wariat, każdy wolny grosz szedł na lokatę. Jadłem kanapki do pracy, piwo tylko w piątek, zero spontanu. No i jest: 20 tysięcy na koncie, dumny jak paw. Problem? Lokata daje 4%, inflacja pewnie ze 6-7%, więc realnie tracę. 😅 Przymierzam się do jakiejś alternatywy, ale nie jestem typem hazardzisty. Obligacje skarbowe? Fundusz inwestycyjny? A może po prostu trzymać i się nie martwić? Kojarzy mi się Elbląg taki spokojny, ludzie tu raczej bez szaleństw finansowych, ale może ktoś z was miał podobny dylemat i znalazł złoty środek? Dajcie znać, jak to u was wyglądało, bo czuję że te pieniądze za chwilę będą warte mniej niż te kanapki z pracy 😂
Uzbierałem 20 tys. na lokacie, ale inflacja i tak zjada – co dalej z tym robić?
Cześć, wtrącę się od siebie, bo temat znam z autopsji. Sam tak kiedyś siedziałem na lokacie i patrzyłem jak realna wartość topnieje. Nie ma co panikować, ale trzymanie wszystkiego na lokacie przy takiej inflacji to jak łatanie dziury w dachu taśmą klejącą – na chwilę pomoże, ale problemu nie rozwiąże.
Obligacje skarbowe indeksowane inflacją to dobry punkt wyjścia dla kogoś kto nie chce ryzykować. Stopa jest powiązana z inflacją plus jakiś tam bonus, więc przynajmniej nie tracisz na wartości. Na 20 tysięcy to spokojnie możesz wziąć COS albo COI na początek. Warto też część wrzucić na lokaty terminowe w różnych bankach, bo teraz niektóre dają lepsze warunki niż te standardowe 4%.
Ale powiem ci jedno – nie kombinuj za dużo naraz. Lepiej jedną rzecz ogarnąć porządnie niż pięć na pół gwizdka. Masz 42 lata? Nie, sorry, to ja mam 42, ty chyba młodszy skoro dopiero zbierasz ;) Ale zasada ta sama – spokojnie, metodycznie, bez szaleństw. Kanapki do pracy i piwo w piątek to nie głupi system w sumie, nie rezygnuj z tego całkiem, bo وحتy psychiczny też kosztuje :)
Hej, wchodzę tu na chwilę, bo temat bardzo bliski mojemu sercu. WalizkaWRuchu, podziwiam twoją dyscyplinę – naprawdę, pół roku takiego odkładania to nie jest nic, znam ludzi co nie potrafią tygodnia wytrzymać bez jakiegoś głupiego zakupu.
MajsterKowal78 dobrze gada z tymi obligacjami indeksowanymi inflacją. Ja sama mam część oszczędności w COI i śpię spokojnie. Nie zarobisz kokosów, ale przynajmniej wiesz, że ta inflacja ci nie zjada od środka jak kornik belkę w starym domu.
Ale wiesz co mi się rzuciło? Piszesz że jadłeś kanapki do pracy i zero spontanu. Super że uzbierałeś, ale zadbaj też o siebie po drodze. Pieniądze to narzędzie, nie cel sam w sobie. Jak człowiek się wykończy psychicznie zbierając, to potem te 20 tysięcy nie cieszy tak jak powinno.
A z Torunia pozdrawiam – tu też ludzie raczej spokojnie do tego podchodzą, bez szaleństw 😊 Powiedz, masz jakąś poduszkę bezpieczeństwa oprócz tego, czy te 20 tys. to wszystko co masz odłożone?