Cześć! Mam taki problem, że po tej zimie w piwnicy mokro jak w pralni. Mieszkam w starym bloku z lat 70. na Starym Mieście i wilgoć wraca co roku, ale teraz to już przegięcie - ściany czarne, a smrodek taki, że do piwnicy nie da się wejść bez wstrzymania oddechu. 😤 Zarządca budynku rozkłada ręce, mówiąc że to "specyfika terenu", a sąsiedzi machnęli ręką. Ktoś z Was się mierzył z czymś podobnym? Czy warto w ogóle inwestować w osuszanie na własną rękę, czy to syzyfowa praca w takim budynku? Słyszałam o jakichś preparatach do impregnacji ścian, ale nie wiem, czy to nie wyrzucanie kasy w błoto...
Wilgoć w piwnicy po zimie - stare bloki w Elblągu
Oj kochana, ja z Nowego Sącza, ale mam siostrzenicę w Elblągu i u niej to samo w piwnicy! Te bloki z tych lat to chyba wszystkie tak mają, wilgoć wchodzi w mury jak plaga jakaś.
Ona próbowala te impregnaty, jakieś Gruntofle czy jak to się nazywa, i mówiła że pomogło na jakieś pół roku, potem znowu to samo. A wydała nie mało, pamiętam że narzekała strasznie. No ale ona przynajmniej ściany pomalowała potem jakąś farbą do wilgotnych pomieszczeń i mówi że chociaź ten smrodek się zmniejszył.
A właśno, a wentylacja jakaś tam jest w tej piwnicy? Bo u siostrzenicy okazało się że kratka wentylacyjna była zatkana od lat i jak to odkorkowali to się chociaź trochę poprawiło. Może warto sprawdzić zanim włożysz pieniądze w te specyfiki, bo sprzedawcy to chętnie każdemu wcisną co popadnie 😉
Wentylacja to dobry trop. W blokach z lat 70. często problem tkwi w braku izolacji przeciwwilgociowej fundamentów - same impregnaty nie rozwiążą źródła.
Pani Inżynier ma rację z tą izolacją, u siostrzenicy jak zaczęli kopać przy ścianie zewnętrznej to się okazało że ta izolacja to w ogóle jakby jej nie było, papą jakąś zeszło i tyle z niej zostało. Ale wiesz, w bloku to ciężko tak samemu decydować o kopaniu, bo to już sprawa całej wspólnoty.
Walizka, a może właśnie zbierzcie kilku sąsiadów i idźcie do tego zarządcy razem? Bo jedna osoba to łatwo zbyć, ale jak przyjdzie pięć osób to już inna rozmowa. U nas w kamienicy tak było z dachem - dopiero jak się zebrało pół budynku to zaczęli coś robić. Czasem trzeba ludzi trochę pogonić 😉
Witam, wtrącę się z bo temat bliski. W Radomiu też pełno takich bloków z lat 70. i problem identyczny. Impregnaty to doraźna sprawa, sam kiedyś ścianę w piwnicy smarowałem i efekt był taki jak KuchniaBabci opisuje - na chwilę pomogło.
Ale PaniInżynier dobrze gada - bez izolacji fundamentów to jak leczenie grypy witaminą C. Tylko w bloku to rzeczywiście nie jest sprawa jednego lokatora. KuchniaBabci ma rację, że trzeba iść gromadnie do zarządcy. Dołóżcie do tego pismo, najlepiej oficjalne, z podpisami kilku właścicieli. Jak jest papier to zarządca nie zbywa tak łatwo.
A zanim cokolwiek zaczniecie robić z izolacją, to najpierw tę wentylację sprawdźcie. To kosztuje grosze, a u mnie w garażu jak przetkałem kanał wentylacyjny to wilgoć znikła w dwa tygodnie. Czasem najprostsze rozwiązanie jest najlepsze ;).