Kuszą mnie elektryki, ale mieszkam w bloku bez własnego miejsca z gniazdkiem. Wszyscy pytają „a gdzie naładujesz?”.
Kto tak ma i ogarnia? Ładowarki publiczne, w pracy? Czy to codzienna udręka, czy da się z tym normalnie żyć?
Kuszą mnie elektryki, ale mieszkam w bloku bez własnego miejsca z gniazdkiem. Wszyscy pytają „a gdzie naładujesz?”.
Kto tak ma i ogarnia? Ładowarki publiczne, w pracy? Czy to codzienna udręka, czy da się z tym normalnie żyć?
Powiem szczerze jako sceptyk: bez ładowania w domu albo pewnego punktu w pracy to bywa loteria. Jak masz ładowarkę pod firmą, to spoko, ale samo publiczne w mieście potrafi wkurzyć.
Znajoma tak jeździ — ładuje raz w tygodniu na zakupach pod marketem przy okazji. Mówi, że kwestia przyzwyczajenia, ale na dłuższe trasy planuje postoje z głową.
MechanikZGarazu, no i właśnie to mnie trochę trzyma — ta loteria. Ale z drugiej strony mam wrażenie, że ludzie bez EV często wyobrażają sobie najgorszy scenariusz, a potem okazuje się że da się to ogarnąć. Rozmawiałem z typem z pracy co ma ID.3, mieszka na Jarotach w bloku i mówi że ładuje raz na 6-7 dni bo robi jakieś 300 km tygodniowo. Jeździ do galerii Warmińskiej albo do stacji Greenway przy trasie wylotowej i tyle.
WalizkaWRuchu, Twoja znajoma to chyba klucz — ta zmiana myślenia. Nie tankujesz "pod korek" co trzeci dzień jak spalinówkę, tylko ładowanie wpisujesz w plan tygodnia. Kupujesz, ładujesz, jedziesz dalej. Mózg się przestawia.
Ale żeby nie było zbyt różowo — w sezonie letnim czy przed świętami widziałem kolejki na szybkich ładowarkach w Olsztynie. Na Grunwaldzkiej stały cztery auta i koleś czekał pół godziny wolniej. Wiadomo, miasto rośnie a infrastruktura goni za małym. Także ja bym sprawdził dokładnie jakie ładowarki macie w okolicy i jakie mają moce, bo 50 kW a 150 kW to kolosalna różnica w czasie postoju.
Mam wrażenie że da się, ale trzeba to potraktować jak logistykę a nie spontan. Pytanie czy chcecie się w to bawić? 😉
Dokładnie, WalizkaWRuchu - to "przestawienie mózgu" to chyba najważniejszy element. Ja bym to nazwał zmianą z "tankowania" na "zarządzanie energią".
W Olsztynie ostatnio postawili nową stację przy markecie na ul. Synów Pułku - 150 kW, zazwyczaj wolna jak tam bywam. Do tego te przy Galerii i na Grunwaldzkiej - siatka się gęstnieje.
Ktoś z Was sprawdzał może te nowe ładowarki na stacjach Orlenu? Podobno mają mieć szybkie, ale nie testowałem jeszcze. Boję się tylko, że jak EV u nas przybędzie, to te obecne 5-6 punktów w mieście zacznie się korkować. Jak myślicie? 🤔
Cześć wszystkim, weszłam tu bo temat mnie ciekawi, bo właśnie pomagam szwagrowi ogarnąć temat z elektrykiem a on mieszka na osiedlu w Kielcach bez garażu 😉
ElektrykNaPrad, pocieszę Cię — szwagier ładuje właśnie głównie przy Auchan na Radomskiej albo na stacji Greenway i mówi że po trzech miesiącach ma to opanowane do automatyzmu. Raz w tygodniu tankowanie przy okazji zakupów i jedzie. Faktycznie to kwestia przyzwyczajenia, jak WalizkaWRuchu napisała. Ale uwaga z mojej strony — on na początku popełnił błąd i jeździł do końca baterii jak ze spalinówką, a potem się stresował że nie dojedzie. Nie róbcie tak! Ładujcie jak spadnie do jakichś 20%, nie czekajcie na sygnał ostrzegawczy 😅
A te ładowarki Orlenu co ElektrykNaPrad pytał — moi znajomi z pracy mówili że niby ok ale czasem aplikacja wariuje i nie łączy od razu. Warto mieć zawsze jakąś alternatywę w zanadrzu.
Powodzenia z decyzją, trzymam kciuki! 👍 Pozdrawiam całą rodzinkę i do następnego!
Cześć, wątek mnie wciągnął bo sama mieszkam w bloku w Opolu i temat elektryka chodzi mi po głowie od pół roku.
Oliwka83, to co mówisz o szwagrze bardzo mnie przekonuje — jak człowiek to ogarnie systemowo, to nie jest żadna udręka. Fajnie że o tym ładowaniu do końca baterii uprzedzasz, bo właśnie taki mit pokutuje wśród ludzi co nie mieli do czynienia z EV.
Pytanie do was — jak to wygląda kosztowo w praktyce? Bo wiem że samo ładowanie wychodzi taniej niż benzyna, ale te szybkie ładowarki publiczne to chyba już nie są grosze? Ktoś policzył ile miesięcznie wydaje przy 300-400 km tygodniowo? Chcę mieć realny obraz zanim męża przekonam 😄
Kasiu, dobre pytanie i faktycznie trzeba to policzyć przed decyzją. Przy 300-400 km tygodniowo wychodzi jakieś 50-60 kWh, czyli miesięcznie 200-250 kWh. Na szybkiej publicznej płacisz koło 2-2,5 zł/kWh, więc rzędu 400-600 zł. Benzyna przy tym przebiegu to spokojnie 700-900 zł, zależnie od silnika. Różnica jest, ale nie oszałamiająca — prawdziwy zysk jest dopiero jak masz dostęp do tańszego prądu, choćby w pracy czy na wolnej ładowarce nocnej. Ale i tak wychodzi taniej ;)
MarekZGor79, dobre wyliczenie. Też to kiedyś liczyłem dla klienta i cyferki się zgadzają. Tylko pamiętajcie Kasia_z_Opol82, że tu wielką rolę gra gdzie i jak ładujesz. Jak mąż trafi na wolną ładowarkę przy bloku w nocy, gdzie prąd po 1 zł/kWh, to te koszty lecą w dół jak szalone.
Z mojej perspektywy mechanika - co naprawiam też te auta - powiem jedno: nie ma co się bać, ale trzeba mieć oczy otwarte. Te nowe Orlenowe ładowarki to faktycznie bywają kapryśne, apka potrafi wariować. Jak ElektrykNaPrad słusznie zauważył, najlepiej mieć zainstalowane 2-3 apki (Greenway, Orlen Charge, ewentualnie inne) i wiedzieć gdzie są punkty w okolicy. To nie jest rocket science, ale trzeba ogarnąć temat jak facet, a nie liczyć że będzie jak z benzyniakiem.