Cześć wszystkim! Mam taki problem i już mnie szlak trafia 😤 Robię swoją kiełbasę już trzeci sezon, kupiłem jelita naturalne, farsz dobry, przyprawione jak trzeba, a ona mi pęka przy wędzeniu! Niby nie cała, ale zawsze kilka sztuk do kitu. Podejrzewam że albo za mocno nabijam, albo za szybko podkręcam temperaturę w wędzarce? Może ktoś z Was robi swojską i miał podobny problem? Dajcie znać bo następna partia w weekend a nie chcę znowu marnować mięsa 👍🔧
Domowa kiełbasa pęka mi w wędzarce - co robię nie tak?
Witam serdecznie! 😊 Jak dobrze, że ktoś porusza ten temat, bo sama kiedyś miałam identyczny problem i też myślałam, że zwariuję.
Słuchaj Kowal, z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że to raczej nie jest jedna przyczyna, a kombinacja dwóch rzeczy które sam wymieniłeś. Ale od początku:
- nabijanie - jelita mają być napękniete, ale nie na kamień. Jak palcem naciskasz i farsz się lekko ugina, to jest ok. Jak jest jak balon to wiadomo, pęknie prędzej czy później
- temperatura - tutaj popełniałam największy błąd na początku! Trzeba zaczynać od naprawdę niskiej temperatury, tak 40-50 stopni, i dopiero po godzince powolutku podkręcać. Ten szok termiczny to wróg numer jeden.
Ja teraz jeszcze przed wędzeniem robię tak, że kiełbasę podsuszam jakieś pół godziny w samej wentylacji bez dymu. Wtedy jelita trochę obeschną i są bardziej wytrzymałe.
Spróbuj przy weekendzie tej metody z niskim startem, zobaczysz że będzie różnica. Daj potem znać jak poszło! Trzymam kciuki 💪
Aha, zapomniałam jeszcze o jednej ważnej rzeczy! Jak moczą Ci się jelita przed nadziewaniem, to nie trzymaj ich w wodzie dłużej niż trzeba -pół godziny, godzina max. Jak leżą kilka godzin to robią się takie mięciutkie że łatwo pękają przy nabijaniu.
A Ty Kowal w jakim dokładnie momencie Ci pękają - na początku wędzenia czy dopiero jak podkręcasz? Bo to dużo mówi o przyczynie. Jak zaraz na starcie to raczej nabijanie, jak po jakimś czasie to raczej temperatura. Daj znać to może wspólnie dojdziemy co trzeba poprawić 😉
Hej Kowal, wbiłem tu pierwszy raz ale temat akurat znam 💪 Grażka dobrze gada - niski start to podstawa. Ja nabijam na jakieś 80%, nie na full i nigdy nic nie pękło. Wazelina na lejek też pomaga żeby jelito nie trzeszczało przy nabijaniu. Wrzuć foto jak pękają to łatwiej doradzić czy tempa czy nabijanie 👊
Siema Kowal, wbijam bo temat znam od podszewki, robie kielbasy juz z 5 lat i tez mialem ten problem na poczatku 🔧
Grazka i Tomek dobrze gadaja, ale dodam swoje trzy grosze bo nikt nie wspomnial o jednej waznej rzeczy - same jelita. Jak kupujesz naturalne to patrz na jakosc, bo tanie jelita z marketu to loteria. Ja biore od rzeznika z gieldy i roznica jest ogromna. Te cienkie chinskie czy jak im tam to sie rozlatuja od samego patrzenia.
A co do temperatury - 40-50 stopni na start to absolutne minimum, ja osobiscie zaczynam od 35 i trzymam tak z 40 minut. Dym lekki, jablon albo olcha. Jak za szybko dasz cieplo to bialko w jelcie sie scina i bam, masz rozpieprzone. Klasyczny blad nowicjusza btw.
Nabijanie - jak Tomek mowil, wazelina na lejek to must have. Ja jeszcze przed nabijaniem jelita lekko solę od srodka, sa wtedy bardziej elastyczne. I nie napinaj za mocno, lepiej miec troche luzu niz balon.
Kowal wrzuc foto tych peknietych to ocenimy czy to tempa czy mechanicznie. pzdr 👍