Siedem lat jadę sam na JDG, ale od marca muszę kogoś przyjąć, bo nie wyrabiam z terminami. Księgowa podała mi kwotę, ale mam wrażenie, że to czubek góry lodowej. Dochodzi sprzęt, szkolenie, L4, urlop, no i to, że przez pierwsze 2-3 miesiące nowy człowiek więcej kosztuje niż zarabia.
Ktoś z Was przechodził to niedawno? Jak liczyliście realny koszt etatu - mnożnik 1,3 czy więcej? I czy zatrudnialiście od razu na umowę o pracę, czy najpierw zlecenie/B2B na okres prubny? Wolę zapytać, niż się sparzyć, bo mam jedną firmę i nie stać mnie na eksperymenty 🙂
U mnie przy UoP realnie wyszło 1,35–1,4 pensji brutto, jak doliczyłam sprzęt, szkolenie i pierwsze 3 mies., gdzie nowy więcej uczył się niż robił. Na próbę dałabym zlecenie, ale tylko jeśli zakres da się rozliczyć. Jaka branża?