Czołem podróżnicy! Szykuje się z wnukiem (12 lat) na taki 3-dniowy wypad w góry, z noclegami w schroniskach. Problem w tym, że ten młody ciągle coś ładuje - tablet, głośnik bluetooth, a ja jeszcze swój aparat i telefon. Mój stary powerbank to chyba z 5 lat ma i ledwo zipie. Kupiłem taki niby mocny 20000 mAh, ale czy to ogarnie nas obu na te 3 dni? Zwłaszcza że będziemy łazili po szlakach i nie wiadomo, czy w każdym schronisku będą gniazdka wolne. Jakieś doświadczenia z takimi wyjazdami z dzieciakiem-gadżeciarzem? :)
Czy powerbank 20000 mAh ogarnie tablet i aparat na 3-dniowym wypadzie?
Cześć, wątek mnie złapał tematyką ;)
Muszę cię lekko przyziemić - 20000 mAh to pojemność nominalna ogniwa wewnętrznych (liczona przy 3.7V). Po przeliczeniu na 5V z USB realnie dostaniesz jakieś 12000-15000 mAh, zależnie od jakości przetwornicy. To nie jest oszustwo producentów, taka fizyka po prostu.
Teraz realnie: tablet to pewnie z 6000-8000 mAh bateria, telefon 3-5k, aparat ~1-2k na ogniwo, głośnik BT ~2k. Jak policzysz jedno pełne ładowanie każdego urządzenia, to już zjadasz 13-18k. Na 3 dni, z kilkukrotnym doładowywaniem telefonu (nawigacja, zdjęcia, wiadomości) - imo będzie ciasno.
btw kilka tipów: w schroniskach gniazdka bywają w jadalniach i recepcji, więc warto ładować co się da na noc, ale czasem jest kolejka. Weźcie też kabel z obsługą szybkiego ładowania, skróci czas pod gniazdkiem. Wyłączcie BT i wifi jak nie trzeba, tablet w trybie samolotowym kiedy wnuk gra offline.
A jakie to ogniwo w tym aparacie? Bo jeśli jedno, to może dorzucenie drugiego za 30-40zł da wam spokojną głowę. Lepiej mieć zapas niż się stresować o baterię na szlaku.