#1 · pierwszy post
28.10.2026, 23:16
Słuchajcie, wiecie co, mam taki problem i chyba potrzebuję grupowego wsparcia :) Zaczęłam w październiku robić na drutach skarpety, potem doszła czapka, szalik, jakiś sweterek dla siostry... i teraz leży tego sześć torebek w koszu, a skończona jest tylko jedna rękawiczka! Mąż się śmieje, że u nas na Zatorzu to już cała szafa wełny, a skarpet jak nie było, tak nie ma. Powiedzcie mi, czy wy też tak macie, że zaczynacie milion rzeczy naraz? I jak się zmuszacie, żeby dokończyć jedną, zanim weźmiecie następną? Bo u mnie zawsze ta nowa włuczka ładniejsza niż ta zaczęta...