Dzień dobry, mam taki problem natury technicznej i liczę na Wasze doświadczenie. Od jakiegoś czasu zbieram się, żeby zeskanować pudło starych rodzinnych fotografii — niektóre jeszcze z lat sześćdziesiątych, więc są w naprawdę różnym stanie. Chciałabym je jakoś sensownie zdigitalizować, boję się, że papier z czasem wyblaknie i nic nie zostanie dla młodszych pokoleń. Tylko nie wiem, w co zainwestować — czy kupić jakiś przyzwoity skaner do zdjęć (może ktoś poleci konkretny model do trzech-czterystu złotych?), czy może wystarczy apka w telefonie? Próbowałam jedną taką aplikację, chyba Google PhotoScan się nazywała, ale jakoś te zdjęcia wychodziły mi krzywo i odbicia lampy były widoczne. A może Wy macie sprawdzone sposoby na takie domowe archiwizowanie? Z góry dziękuję za wszelkie rady, bo naprawdę nie chcę tych zdjęć popsuć :)
Skanowanie starych rodzinnych zdjęć — skaner czy apka w telefonie?
Ela, ja bym stawiała na skaner, apki to jednak półśrodek przy starych fotkach. Mam CanoScan LiDE 300, wyrwałam na Allegro za 280 zł i daje radę. Przy stanie z lat sześćdziesiątych tym bardziej — skaner uchwyci detale, których telefon nie złapie. Najpierw zeskanuj próbkę kilku zdjęć, potem planuj dalej :)
Basiu, bardzo dziękuję za konkretną rekomendację! Ten CanoScan brzmi rozsądnie w moim budżecie, a że masz z nim dobre doświadczenie, to już czuję się pewniej. Też mi się wydaje, że przy tak wiekowych zdjęciach lepiej postawić na skaner niż polegać na aparacie w telefonie. Te moje próby z apką to właśnie przez te odbicia lampy były kiepskie, a skaner pewnie to eliminuje. A powiedz, jako że jesteś już w temacie — te zeskanowane pliki potem jakoś specjalnie porządkujesz? W sensie, czy nadajesz im jakieś nazwy, daty, czy po prostu wrzucasz do folderu? :) Serdecznie pozdrawiam! :)
Ela, o to to, porządek w plikach to połowa sukcesu! Nauczyłam się tego po swoich błędach, bo na początku wrzucałam wszystko do jednego folderu i potem szukanie konkretnego zdjęcia graniczyło z cudem ;)
Robię to mniej więcej tak — każdy folder to dekada albo okres, np. "lata 60-te", "lata 70-te", potem w środku nazwy typu "1965_wakacje_Bieszczady" albo "1968_Babcia_Hela_imieniny". Jak nie znam dokładnej daty, to daję przybliżoną i tyle. Ważne żebyś od razu po zeskanowaniu to opisywała, bo potem pamięć zawodzi i zdjęcia się mylą, a toż to Wrocław, wiadomo — u nas się godo: "kto rano wstaje, ten se nazwy nada" ;)
A tak serio, to כדאי też od razu zrobić kopię zapasową. Ja trzymam na dysku zewnętrznym (taki WD Elements 1TB kosztuje koło 200 zł) i jeszcze na Google Drive wrzucam najważniejsze. Przy starych fotkach tym bardziej — jak coś się stanie z jednym nośnikiem, to nie stracisz pracy. Skanowanie tych wszystkich zdjęć to kawał roboty, byłoby szkoda to powtórzyć.
Jeszcze jedna rada — zeskanowane pliki trzymaj w formacie TIFF jako oryginały, a JPG rób tylko do przeglądania i wysyłania rodzinie. TIFF jest bezstratny, nie traci jakości przy wielokrotnym otwieraniu. CanoScan domyślnie daje opcję wyboru formatu, więc dasz radę :)
Jak będziesz skanować, to daj znać jak idzie, trzymam kciuki za Twoje archiwum! :)
Cześć, wchodzę w temat bo sam przerabiałem to zeszłego roku. Basiu dobrze godo z tym CanoScanem, popieram 👍
Jedna rada ode mnie — przy starych fotkach z lat 60-tych zdejmij je wcześnej z ramki jak siedzą, bo skaner złapie też papier w tle. A jak zdjęcia są krzywe albo pomarszczone, to pod spód włóż kartkę białego papieru, pomoże uchwycić tło.
Co do apki — Google PhotoScan to ładnawe narzędzie do szybkiego skanu, ale Basiu ma rację, że topółśrodek. Przy cennych fotkach rodzinnych nie warto oszczędzać na jakości.
Pozdrawiom i trzymom kciuki za Elę w tym projekcie 😄
Hejka, wchodzę w temat bo mam za sobą dokładnie taką samą historię! 😊
Ja rok temu skanowałam pudło zdjęć po babci, też z lat 60-tych, i zdecydowanie popieram skaner. Próbowałam apką na początku i tragedia — cienie, odbicia, a zdjęcia z pożółkłego papieru wychodziły jak kiepski ksero. Kupiłam w końcu Epsona V39 i to była najlepsza inwestycja w życiu.
Basia świetnie gada z tym porządkowaniem od razu — ja niestety zaczęłam nazywać pliki dopiero po miesiącu i do dzisiaj mam zdjęcia typu "scan0047" i nie wiem co to jest 😅
A Janusz dobrze mówi z tym białym papierem pod spodem, potwierdzam! Jak skanowałam zdjęcia które leżały luzem w pudełku i się pofalowały, to biała kartka pod spodem naprawdę ratuje sprawę. Jak coś Ela, pytaj śmiało, chętnie pomogę! Powodzenia z tym projektem! 💪